rzecz o koronowanych głowach

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

 

– Tato – zagaja Nusia zalotnie – Kupisz mi
dia…dia-dem?

– Uff!!! – wypuszcza parę rodziciel – a już
myślałem, że dia-ment.

Ulżyło mu, bo jeszcze śni mu się po nocach
okrągła sumka, którą żona musiała zapłacić za leczenie zębów.

Ach, te kobiety!!! Przecież bez zębów i
diademów też żyć można.

A tu potrzeby rosną w tempie odwrotnie
proporcjonalnym do pensji.

3 córki i żona to śmierć dla portfela
mężczyzny.

Ale dia-dem miał być nagrodą za odwagę przy
operacji o kryptonimie bojowym: „Rozlana kawa”. Operacji, która trwa nadal,
choć wyraźnie ma się ku finiszowi.

– Mam telaz taką młodziutką stólkę na nóżce
jak Laucia – komentuje Nusia podczas opatrunku.

Nowiuśki wujek Artur, który był jedną z ofiar
i bezpośrednią przyczyną wypadku, chciał odpokutować, kupując ofierze nr. 2
wymarzone cacko. Chodzili z Amelką, szukali, ale nie znaleźli. Namiary jakie
otrzymali od Rut okazały się błędne.

 

Więc dwa dni temu po diadem wybrała się sama
królowa-matka. Po przejrzeniu zasobów Internetu nastawiła się psychicznie na
wydatek około 20 zł. A tu, niespodzianka – w pierwszym z brzegu sklepie
zabawkowym znalazła w oka mgnieniu cały zestaw: diadem, kolię i klipsy,
wszystko skrzące i ociekające drogimi kamieniami z plastiku i to za jedyne
4,40.

Uff!!!

Dumna z siebie Rut nie wypuściła już z ręki
zdobyczy, tym bardziej, że księżniczkowy zestaw był ostatnią sztuką na stanie.
Uradowana dokupiła jeszcze płyn do baniek mydlanych, a po drodze trzy piękne
sadzonki surfinii.

Nusia omal nie zemdlała, gdy róg obfitości
się przed nią wysypał z maminej torebki.

– Za dzielność przy przewijaniu nóżki –
dodała mama wręczając zabawki.

Tata król taksował prezenty niechętnym
spojrzeniem.

– Za jedyne 4,40 – szepnęła mu żonka kojąco w
ucho.

Och, trudno oddać słowami tę błogą ulgę
malującą się na obliczu seniora rodu. Trudno powiedzieć kto był bliższy
omdlenia – ukoronowana księżniczka czy jej ojciec, którego skarbiec nie doznał
wielkiego uszczerbku:)

– Rozumiem, że to już prezent na twoje
urodziny – próbował jeszcze cyganić.

– Nie, to za dzielność – nie dała się
zbałamucić księżniczka.

 

A trzy surfinie w najpiękniejszym liliowym
kolorze?- zapytacie.

 Na
fali ogólnego wzruszenia król zapomniał o protokole i nie wystosował do swej
małżonki  sakramentalnego zapytania : „
Znowuuu kwiatki?!!!” 🙂

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *