Oglądamy „Rodzinkę.pl”.
Filmowa żona w środku nocy „zawraca gitarę” mężowi, by wstał i poszedł do kuchni sprawdzić, bo ona się martwi, że pojemniki na śniadanie dla synów nie umyte.
Ha ha ha – śmieją się Rut i Miś w duecie.
Chwilę potem film się kończy, telewizor gaśnie, wszyscy ułożeni w kosteczkę pod kołderkami. Nie mija i pięć minut, gdy…
– Martwię się – szturcha Rut mężulka.
– Czym? – pyta nieprzytomnie kościstym łokciem dźgnięty.
– Czy Laurka oddycha. – szepcze żoneczka pochylając się nad bobaskiem – Bo ona ma taki katar. Może jej się zatkać nosek.
– Oddycha, oddycha – tonem bobaskologa – znawcy wybudzony Miś.
W tym momencie jakby na potwierdzenie tej śmiałej tezy daje się słyszeć rozgłośne chrapnięcie maluszka.
Chrrrr!!!
Uff.
Uspokojona Rut układa się do snu.
– Widzisz – z satysfakcją komentuje małżonek.
– No, przynajmniej tego, że ty żyjesz jestem pewna przez całą noc – nie pozostaje dłużna żona.
– Co??? !!!
Tu następuje seria pisków, szelestów i rechotów wieńcząca wieczorne „zawracanie gitary”.
Tak, tak Panie Kohelecie są różne czasy:
jest czas grania serenad na gitarze
i czas gitary zawracania:)
