– Ala nie pomogła mi rozwiązać chustki – melduje Nusia po powrocie ze spaceru.
Chustka jest zielona w małpki i mama zawiązuje ją Nusi na szyi, bo wiosenne wiaterki lubią płatać figle.
– I sama rozwiązałaś? – pyta mama rozbierając Laurkę.
– Pociągnęłam o tak – prezentuje córeczka szybkim ruchem – i sama się rozwiązała. To po prostu czary mamo! – ekscytuje się – Pan Bóg mi pomógł zamiast Ali.
🙂 🙂 🙂
Jak się cieszę malutka, że umiesz Go dostrzec w takich drobiazgach.
To większa sztuka niż największe czary największych sztukmistrzów.
i to też czary…

przebić się przez twardą grudę w jedwabnych spódniczkach:)
