z ramienia obrony

Rut zarządza wielkie wiosenne porządki szafowe. Właściciele poszczególnych półek mają się wypowiedzieć na temat:

co jest na nich za małe,

co zbyt zniszczone,

a w czym – z powodów czysto subiektywnych – chodzić nie zamierzają.

W tym celu wszystkie ubrania zostają wyrzucone i skrupulatnie przejrzane.

W trakcie operacji „Burza” mama-generał spostrzega – nie pierwszy raz zresztą – że niemal wszystkie koszulki Dusia ozdobione są tłustymi plamami z przodu, a dresy noszą ślady nacięć na kolanach. Ewidentne ślady!!! Nie trzeba być zbyt doświadczona mamą, by odróżnić przetarcia od przecięć, Rut więc pyta bez ogródek:

– Synu, dlaczego ty tniesz te spodnie?  (koszulki na razie pomińmy milczeniem)

Dusio stanowczo zaprzecza, choć z minką mocno zmieszaną.

Całą scenę obserwuje Nusia. Spogląda na marsową twarz mamy i na mieniące się oblicze oskarżonego.

– Nie mówmy tak! – wkracza do akcji  z ramienia obrony – przecież nie wiemy co się z tym dzieje!

Świetna mowa, pani mecenas.

Co z tego, że stwierdzono ślady zbrodni? Co z tego, że są jej dowody? Cóż z wyników ekspertzy sądowej jednoznacznie stwierdzających, że „nacięcia” skoro … ewidentnie brakuje sprawcy czynu? 🙂


Swoją drogą, kto ją tak nauczył roztrząsać sumienie?

Ja? 🙂


O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *