Rut zarządza wielkie wiosenne porządki szafowe. Właściciele poszczególnych półek mają się wypowiedzieć na temat:
co jest na nich za małe,
co zbyt zniszczone,
a w czym – z powodów czysto subiektywnych – chodzić nie zamierzają.
W tym celu wszystkie ubrania zostają wyrzucone i skrupulatnie przejrzane.
W trakcie operacji „Burza” mama-generał spostrzega – nie pierwszy raz zresztą – że niemal wszystkie koszulki Dusia ozdobione są tłustymi plamami z przodu, a dresy noszą ślady nacięć na kolanach. Ewidentne ślady!!! Nie trzeba być zbyt doświadczona mamą, by odróżnić przetarcia od przecięć, Rut więc pyta bez ogródek:
– Synu, dlaczego ty tniesz te spodnie? (koszulki na razie pomińmy milczeniem)
Dusio stanowczo zaprzecza, choć z minką mocno zmieszaną.
Całą scenę obserwuje Nusia. Spogląda na marsową twarz mamy i na mieniące się oblicze oskarżonego.
– Nie mówmy tak! – wkracza do akcji z ramienia obrony – przecież nie wiemy co się z tym dzieje!
Świetna mowa, pani mecenas.
Co z tego, że stwierdzono ślady zbrodni? Co z tego, że są jej dowody? Cóż z wyników ekspertzy sądowej jednoznacznie stwierdzających, że „nacięcia” skoro … ewidentnie brakuje sprawcy czynu? 🙂
Swoją drogą, kto ją tak nauczył roztrząsać sumienie?
Ja? 🙂
