nadal tkamy kilim:)

 

Nie jest łatwo, bo dzieci rozjechały się w różne strony, każdy z nas ma milion spraw i różne plany, ale staramy się – mimo wszystko i tyle, ile się da – spędzać czas razem jako rodzina.

Bywa, że to tylko parę godzin, jedno popołudnie, weekend, wspólny wyjazd, kawa, rozmowa, obiad, bywa, że nie wszyscy dojadą, że kogoś nie ma… Bo Ala zakochana na przykład i dużo czasu spędza ze swoim ukochanym. Poza tym pracuje w dwóch miejscach. Bo Adaś w weekendy jedzie do swojej Asi. Bo Hania studiuje, robi kurs rysunku, chodzi na wernisaże i wyjeżdża na zagraniczne podróże.

Ale, jeśli tylko jest jakieś „okienko transferowe” staramy się spotkać w jak najliczniejszym gronie.

Bo przecież warto…

Razem patrzeć na świat, razem oglądać piękne i śmieszne rzeczy na targu staroci, razem lizać lody, siedzieć na przystanku, spacerować po parku, razem wspominać dawne lata i wykrzykiwać: „a pamiętacie jak byliście mali i siadaliście na tych kaczkach?!!!” , razem też słuchać nowych opowieści o podróżach do innych krain i poznawać nowych członków rodziny…

„Wspólny czas” – wartość tak mało dziś doceniana i rzadko kultywowana. Ale bez tego rodziny kruszą się jak suche pojedyncze patyczki, a wiatr je rozwiewa po świecie.

Jeśli nasza rodzina wciąż trwa, to tylko dzięki tym milionom spędzonych razem sekund, które jak drobniutkie nici splatają nas w jeden barwny kilim.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *