arma

 

Gdyby mi ktoś kiedyś powiedział, że w moim życiu nastanie taki dzień, gdy prawie o północy, siedząc już w łóżku będę rozmawiała z grupą specjalistów o Arma Christi, roześmiałabym się😁

A jednak.

Życie jest obficie zaskakujące i to, co się filozofom nawet nie śniło, wydarza się i to nader często.

Bo oto wczoraj dostałam pytanko na Ig od średniej córki, przyszłej historyczki sztuki:

„Dlaczego drabina należy do narzędzi męki?”

I się zaczęło.

Bo oczywiście, jak teologa zagadniesz o taką kwestię, pod sklepieniem czaszki następuje natychmiastowa erupcja.

A co jeśli teologów jest więcej niż jeden? 🙂

Do erupcji dołącza natychmiast trzęsienie ziemi i sztorm:)

Tak więc zadzwoniliśmy i jakieś następne pół godzinki spędziliśmy we troje na ustalaniu listy Arma Christi, chronologicznym ich sytuowaniu, definiowaniu i szukaniu źródeł biblijnych lub też nie.

I jak po każdej takiej debacie naukowej, więcej wynieśliśmy wiedzy niż jej wnieśliśmy. Po to są debaty.

Bo takie tam narzędzia jak rękawica, gwoździe, srebrniki, korona, włócznia, czy chusta Weroniki to oczywista oczywistość jest.

Ale żeby do narzędzi męki należała głowa Annasza? 😉 Tu od razu szybkie spostrzeżenie męża: a dlaczego nie ma głowy złego łotra albo Barabasza?

Pewnie też nie wszyscy wiedzą, że do tej listy trzeba dopisać kostki do gry, koguta i misę Piłata oraz latarnię.

Arma Christi to nie tylko wszystkie narzędzia tortur, które używano podczas męki Jezusa, ale także symboliczne przedmioty z nią związane i osoby, które do tej męki się przyczyniły lub z nią kojarzą.

Dziś na mszy pomyślałam więc do Niego:

– Czy więc i ja nie powinnam należeć do Arma Christi? Każdy z nas, zamiast którego cierpiałeś i umarłeś? Bo to my byliśmy prawdziwą przyczyną Twojej śmierci.

🩷

 

8 thoughts on “arma

  1. Oj, to coś jak liczenie wgłębień na piłeczce golfowej (podobno ma ich około 300). Ciekawe tematy mają panowie teologowie (i panie teolożki) 🙂

  2. O, nie wiedzialam o tych wgłębieniach:)
    Nie Rafale, jestem teologiem. Nigdy nie chciałam być teolożką😁 Brzmi trochę jak pierożek:)

    1. Zupełnie obok tematu, ale ja też stanowczo nie chcę być filolożką. I to nie ze względu na ewentualne pierożki czy też loszki. Po prostu żal mi, gdy greckie „log” („logos”) się gubi.
      Na szczęście w moim przypadku można osiągnąć konsensus, bowiem polonistką jestem z radością😉
      A świeżo upieczona Studentka dostarcza Wam nowych inspiracji, to wspaniałe!

  3. Tak, z moją panią historyk sztuki ( nie mylić z histeryczką sztuki:) z wielkim zapałem dyskutowałyśmy o szczegółach ikonopisarstwa. Bo akurat jestem po kursie pisania ikon:)

  4. Okay, to ja bardzo przepraszam…
    Wgłębienia w piłce do golfa liczył jeden matematyk na YouTube. Fascynujące 🙂
    A z dziedziny teologii fascynuje miłość Jezusa. Chociaż, wiedzieć o Jezusie a znać Jezusa to dwie różne rzeczy. Diametralnie.

  5. Wiesz, matematyka nigdy mnie nie fascynowała;) W przeciwieństwie do teologii.
    I rzeczywiście wiedzieć a znać to dwie różne rzeczy, a znać a kochać to jeszcze inna bajka.
    Więc powiem Ci, że niektórzy stracili wiarę na teologii, bo uznali, że już tak wiele wiedzą o Bogu, że mają Go w garści. Smutne, ale prawdziwe. Ja miałam szczęście, a może raczej taką łaskę, że mnie to nie dotknęło.

  6. A odnaleźli sens? Pytam o tych co stracili wiarę.

    Matematyka sama w sobie dla mnie też nie jest szczególnie fascynująca. Bardziej mnie interesują ludzie. Tacy, co mają serce, i okazują serce. Tak po prostu. Bo sprawia im to frajdę. Bo sami doswiadczyli miłosci…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *