Jedną z najpiękniejszych rzeczy, jaka nam się przydarzyła to danie życia tej czwórce.☺️
Oboje pochodzimy z wielodzietnych rodzin i od początku planowaliśmy, że nasza też będzie taka. „Co najmniej pięcioro” – mówiliśmy. I rzeczywiście tak jest, choć po tym pięknym świecie chodzi czworo.
Od 24 lat jestem fotografem rodzinnym, od 17tu – filmowcem amatorem, od 16tu piszę bloga o naszej rodzince, napisałam trzy tomy „Historynki”, od dwóch lat istnieje instagramowe konto dom_otulony_lasem.
Rzadko jestem na zdjęciach w albumach lub filmach na dysku, bo ja jestem zawsze z tej drugiej strony. Mój głos, mój palec na spuście aparatu. Wciąż zachwycona i usiłująca uchwycić to, co nieuchwytne słowem, zdjęciem, kadrem filmu. Ich jedyne minki, ich przekomarzanki, figle, pierwsze słówka, śmieszne powiedzonka, ich sny, zamyślenia i panoszącą się wokół nich miłość.
Życie toczy się jak strumień po kamieniach, śpiewa i podskakuje wesoło… Niedługo skończy się kolejny rok naszego życia.
Nigdy nie marzyłam nawet, że będę je miała takie szczęśliwe:)
I to nic, że zdarza się czas trudniejszy. On też wiele uczy i zmienia.
A my wchodzimy w nową epokę. Dzieci już prawie wszystkie wyfrunęły z gniazda, rozglądają się za swoim miejscem na wielkim drzewie życia. Czasem jeszcze zlecą z hukiem z gałęzi zbyt wiotkiej, a ty patrzysz przerażony i biegniesz w wyciągniętym sercem, by spadły możliwie najmięcej.
A że przy okazji własne serce potłuczesz, to już nic. Do wesela się zagoi:)
Tylko czyje wesele pierwsze;)
