ogródek

 

Kilka dni temu widziałam coś co mnie zadziwiło, zafascynowało, zmieszało i pogrążyło w zadumie.

Byliśmy z mężem w pewnym mieście i gdy już z niego wyjeżdżaliśmy, mijaliśmy osiedle bloków. Nagle mój wzrok przykuła miniaturka ogrodu: parę kamieni ułożonych w stosik i dwa lub trzy krzaczki małych kwiatków posadzonych w szczelinach między nimi. Taki mini skalniaczek na środku trawnika, tuż przy nisko położonym balkonie.

Ktoś najwidoczniej stęskniony za prawdziwym ogrodem, zrobił sobie jego namiastkę, a spółdzielnia nie zauważyła lokatorskiej samowoli, lub łaskawie przymknęła na nią oko.

 

Ten widok był jednocześnie uroczy i smutny. Bo oto ja mam wielkie podwórko, drzewa, krzewy, parę ogródków kwiatowych, a ktoś tam – kilka kamieni i roślinek.

Zawsze, gdy odkrywam, że ktoś ma niewspółmiernie mniej niż ja, czuję ukłucie w sercu.

Bolesna dysproporcja.

 

* * *

Reszta podróży upłynęła mi na rozmyślaniu nad tym stosikiem kamieni.

Jak bardzo pragniemy odrobiny piękna, odrobiny szczęścia, uznania, miłości.

Wody choć na jeden łyk, choć godzinę radości, ogródka mieszczącego się w jednym spojrzeniu, żeby ktoś nas tylko zauważył.

 

On mówi: mam dla ciebie niezmierzone dobra, nieprzebrane skarby, wieczne szczęście, niegasnące słońce, niewyczerpaną miłość…

Lecz ja czasem – zapatrzona w moje kilka kamyków i parę ździebełek – ani Go nie słyszę, ani nie chcę przyjąć tego, co mi daje.

I dzieje się tak, że czekają na mnie Jego ogrody, a ja próbuję stworzyć własny świat w doniczce. I prędzej czy później uduszę się w nim, bo to nie jest świat na moją miarę.

Przypomina mi się historia pewnego naukowca, który przyszedł do ojca Pio pochwalić się swoją książką. Nazwał ją „dziełem swego życia”. Ojciec bardzo się zdenerwował.

– To jest dzieło twojego życia?! – krzyknął – Brak czasu dla rodziny, dla Boga, rozwód, zawał serca… To jest dzieło twojego życia?

Otrzeźwia mnie ta historia za każdym razem, gdy zapominam kim jestem i po co żyję.

 

Bóg nie proponuje mi rabatki z paru kamieni, ani nawet hektarowego ogrodu utrzymanego starannie w stylu angielskim.

To za mało.

On chce dać mi za darmo nieskończenie i niewyobrażalnie więcej.

Nadobfitość.

 

 

4 thoughts on “ogródek

  1. Bardzo dobrze rozumiem tą potrzebę usypania choćby górki kamyków i stworzenie miniaturowego ogrodu… Też marzy mi się przestrzeń, sad pełen jabłoni, miejsce, gdzie można położyć się w trawie… A mam tylko taki mały skrawek zieleni. Ale lepsze to, niż nic! Choć nadzieja na coś więcej nie gaśnie. Może kiedyś?

  2. Ja z kolei to odbieram tak, że ktoś robi taki mini ogródek, aby było piękniej. Cieszy mnie widok ukwieconych ogrodów, balkonów, parapetów. Jakoś to mnie porusza, że komuś się chce dodać coś od siebie do piękna świata.
    I kolejny raz przekonałam się, że my czujemy się bardzo obdarowani między innymi podczas podróży: odkrywania piękna, tajemnic, historii różnych miejsc. Wczoraj wróciliśmy z dalekiej rodzinnej wyprawy i przepełnia nas taka wdzięczność, że tyle mogliśmy obejrzeć, że Bóg dzieli się z nami wspaniałościami swojego świata. Już planujemy i marzymy o następnych cudach. A póki co od nowa cieszę się świeżą zielenią polskiej wiosny no i zakwitły bzy:):)
    mama trójeczki

    1. Tak, dla mnie to też dalekie echo tego Boskiego zdania: Czyńcie sobie ziemię poddaną🌸 czyli dbajcie o nią i sprawiajcie, by była piękna w każdym calu.
      I obojętnie czy to doniczka z bratkami czy las;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *