Towarzyszą mi od ponad 30 lat, a bywały takie lata, gdy były moim podstawowym pokarmem na modlitwie. W tysiącu odcieni, freskach różnych słów, odkrywane jak nowy ląd przy każdym kolejnym dotknięciu. Co innego mówiły mi, gdy miałam kilkanaście lat, co innego szeptały, gdy byłam młodą matką, co innego opowiadają mi teraz.
Parę lat temu kupiłam w antykwariacie psałterz w tłumaczeniu Miłosza.
Zaglądam do niego nie-codziennie lecz co parę miesięcy. Otwieram, czytam.
Dziś otworzyłam go znowu.
Posłuchajcie.

Psalm 77
Głos mój do Boga, krzyczę.
Głos mój do Boga, On usłyszy mnie.
W dzień mego utrapienia szukam Boga,
ręka moja w nocy wyciągać się nie przestaje
i dusza moja niepocieszona.
Myślę o Bogu i jęczę.
Rozpamiętuję i duch we mnie mdleje.
W czujności trzymasz powieki oczy moich i trapię się,
i nie mówię.
Rozmyślam o dniach minionych,
o latach dawnych.
Przepowiadam sobie moje pieśni w nocy,
z moim sercem rozmawiam
i duch mój docieka:
Czy na wieki odtrącił Bóg i nigdy nie będzie łaskawy?
…
I rzekłem: Ta jest moja boleść…
Psalmy.
Niezgłębiona studnia znaczeń.
Drżące lustro wody, w którym można się przyjrzeć sobie.

Mi psalmy, towarzyszą stosunkowo od niedawna. To w internecie usłyszałam, że z psalmów można wypisać sobie ” koła ratunkowe” na trudne chwile. W dzisiejszych czytaniach, w psalmie 27, można się nakarmić samymi cudownościami :” Pan moim światłem i zbawieniem moim, kogo więc mam się lękać?”. Praktycznie większość tego tekstu podkreśliłam jakiś czas temu, a przy słowach ” choćby wybuchła przeciwko mnie wojna, nawet wtedy będę ufał!” figuruje duży wykrzyknik. Tak łatwo o tych słowach zapomnieć, jak się” wali na łep”.
Też zwróciliśmy dziś z mężem uwagę na dzisiejszy psalm. Byliśmy na mszy, by pomodlić się za naszą chorą przyjaciółkę, a ten psalm był jak specjalnie napisany dla niej🌸
Można się przyjrzeć sobie. Można rozmawiać z Bogiem. Można też czasami z innymi ludźmi, jeśli znają ten cudowny, bosko-ludzki język.
„Ja zaś jak oliwka, co kwitnie w domu Bożym, zaufam na wieki łaskawości Boga.” To zdanie dostałam kilka dni temu od przyjaciółki z lat studenckich.
Rut, Twój blog, Twoje wpisy i głosy Twoich Gości ukazują tak wyraźnie, że nie jest to jeden z języków wymarłych…
Nie jest Alu:) I tak cudownie jest stale się o tym przekonywać czytając Was🌸
Mi najbardziej bliskie są 8, 126 i 131 🙂
Mnie trudno byłoby wskazać jeden czy kilka nawet ulubionych. Czasem to są pojedyncze wersy, które noszę już wyryte w pamięci jak refreny życia. Np. ten:
głębia przyzywa głębię hukiem swych wodospadów.
Są też całe psalmy wyjątkowe dla mnie np. Ps 1, który jest jak dokładny opis mojego męża🌺
Uwielbiam psalmy!
to już duży klub nam powstał wielbicieli psalmów. Król Dawid skacze z radości na obłokach:)