wczoraj, dziś, jutro

 

Tydzień temu…
Zanim otworzę oczy, już wiem co się stało. Słyszę jak mój mąż na ganku głośno tupie.
Śnieg !!! – myśl jak jasna strzała przeszywa ostatni kadr snu. I otwieram oczy.
Planowałam pospać dłużej żeby odespać tygodniowy deficyt powstały z porannego wstawania i mozolnego zasypiania z powodu pełni księżyca. Ale myśl o śniegu jest silniejsza. Rześka jak koń uwolniony z zaprzęgu. Zaczyna galopować w głowie i nie pozwala już zamknąć oczu.
Wstaję i uchylam białe lniane zasłony pełna radosnego oczekiwania jak dziecko zaglądające pod choinkę.
Tak.


Świat tonie w bieli.
Po mokrej szarości ostatnich dni, patrząc nań, czujesz jakby ktoś rozprasował ci skrzydła.

Dziś…
Śnieg jest wszędzie: leży na polach jak puchowe pierzyny, osypuje się kaskadami z łap sosnom, pryska spod kół, lepi się do podeszew butów doklejając im wyższe obcasy. Jest za szalikiem, skrzy się w oczach.
Całe mnóstwo śniegu.
I wciąż mi się nie znudził i wciąż patrzę z nadzieją na szybko zmieniające się kartki kalendarza.
– Żeby dotrwał do świąt – mruczę zaklęcie.

A w domu pachnie już pierniczkami, światełka rzucone na wysokie drzewka beniaminów robią w „choinkowym kącie” próbę generalną ze świecenia. Pachnie jabłkiem świeca, chleb świeżo pieczony skrzypi przy krajaniu, ciekawskie sople zaglądają w okno, grzejniki podgrzewają atmosferę pełną parą, wtórują im anielskie trąbki.
Niemal co dzień nawiedza nas kurier z kolejnymi paczkami. Wszystkie przesyłki lądują natychmiast do szafy i chowają się za rządkiem ubrań.
Ciiii…
To prezenty.
Kartki namalowane wspólnie akwarelkami za chwilę wyfruną w świat.

A jutro…?
Zawsze o tej porze roku myśli o jutrze są takie intensywne. Jak wtedy, gdy suszone jabłka dłużej potrzymać w wigilijnym kompocie.
Wybijają słodkie smaki marzeń i planów, lecz także gorycz obaw jest coraz dotkliwsza.
Jaka będzie przyszłość nikt z nas nie wie.
Ostatnie lata nauczyły nas nie wiedzieć jeszcze bardziej. Jeszcze bardziej nie pytać, nie dociekać.
Ja lubię sobie przypominać te słowa Boga:
” Zamiary, jakie mam co do was to myśli pełne pokoju, a nie zguby”.

Tylko tyle i aż tyle.

Parę kropel światła, by iść dalej.

 

 

 

4 thoughts on “wczoraj, dziś, jutro

  1. A pamiętasz, jak niedawno pisałaś, że wszędzie wirują liście? Przyroda jest zachwycająca. To jest jedna z tych rzeczy, za które jestem tak wdzięczna Panu Bogu – że można sycić się pięknem otaczającego świata.
    Świerki pod śniegiem, wieczorne spacery zaśnieżonymi uliczkami, gdzie w niektórych ogrodach migają już lampki. Każda pora roku, każdy miesiąc jest zachwycający.

  2. Tak, a niedawno jeździłam z listkiem brzozowym przyklejonym do mokrej szyby auta:) Wszystko jest piękne i za wszystko można dziękować. Dziś siedzę w ciepłym domu, pije kawę, patrzę jak śnieg sypie i cieszę się, że nie muszę nigdzie jechać i cały dzień mogę spędzić w naszej głuszy. Dobrego dnia Ci życzę🌲

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *