– A będzie w tym roku studniówka? – dopytuje nasz syn student.
– Może będzie – odpowiada mu ktoś z rodzinnego chórku polegującego i posiadującego w zaciszu wieczornego salonu.
– I będziesz jedynym rocznikiem w historii ludzkości, który nie miał studniówki – mówię mrugając do niego okiem.
– A nie!!! – przypominam sobie – Jeszcze w stanie wojennym nie było.
– I w czasie wojny – dorzuca Ala dla ścisłości faktów.
– Będziesz w gronie trzech wyjątkowych roczników bez – studniówkowych. – podsumowujemy.
A Miś uśmiecha się pod nosem. On też jest bez-studniówkowcem. Pozbawił się tej przyjemności z własnej, nie przymuszonej żadnym kataklizmem dziejowym, woli;)

Ja też nie byłam. Nie chciałam 🙂
… a ja byłam, ale miałam ospę :)…
ja też byłam, ale w sumie lepiej wybawiłam się przy dekorowaniu sali niż na samej studniówce;)