rozmówki rodzinne

 

– Wracam do wagi – stwierdza Adam, po zważeniu się.
– Do powagi? Ty nigdy nie wrócisz. – celnie kwituje brata starsza siostra.
– Jakbym chciał, to bym zrzucił. – dalej w temacie tuszowym Adaś.
– Szybko byś zrzucil, momentalnie – potwierdza tata.
– Mentalnie? – odzywa się z kanapy przysypiająca Hania.
Takie tematy po niedzielnym obiadku poruszamy.
– Ooo, sikorka – krzyczy Ala pokazując ptaszka za oknem – Jaka gruba. Zagląda tu.
– Tak, kupiłam sadełko, trzeba wywiesić im, bo Max kiedyś mówił, że one na jesieni podejmują decyzję: zostać czy lecieć dalej. – mówię, wyjmując sikorkowe jedzenie z lodówki.
– Trzeba im ułatwić tę decyzję – śmieję się.
A mężulek już nawleka sadełko na sznurki i wychodzi przed taras zawiesić przysmak na drzewach.
Koty łaszą mu się do nóg, przymilnie patrzą w oczy:)
Zimą pachnie już, śniegiem…

*  *  *

– Czy to nie będzie rodzaj morderstwa w białych rękawiczkach? – zastanawiam się głośno – Bo jak damy dziadkom tę Księgę, to dziadek ze śmiechu skona na zawał, a babcia dostanie znów wylewu.
Niebezpieczne jest w tym wieku i tym stanie zdrowia czytać TAKIE rzeczy:)

*  *  *

– Idź obudź Adasia – mówi tata do Ali.
– Ale on mnie posłucha? – córka.
– A kto prośby nie posłucha… – intonuję natychmiast.
– W imię Ojca, Syna, Ducha, czy widzisz Pański krzyż, nie bierzesz jadła napoju, zostawże nas w spokoju – chóralnie i tubalnie kończymy kwestię rodem z „Dziadów”.
A kysz, a kysz, a kysz
🙂
Życie w rodzinie bibliofilów.

*  *  *

– Widziałaś maki Moneta? – pytam Alusię przy śniadanku i wskazuję w kierunku szczytu kredensu.
Córka patrzy zaspanymi jeszcze oczyma we wskazane miejsce i nieco zszokowana widokiem zauważa jakże trzeźwo:
– Chyba słoneczniki Van Gogha:)

Śniadania w gronie znawców sztuki;)

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na rozmówki rodzinne

  1. Ama pisze:

    Hej 🙂 fajne rodzinne obrazki.

    A ja w sprawie sikorek i sadełka. Wywieszam, a one nie przylatują. Co robię źle?

  2. ruttka pisze:

    Muszą się zwiedzieć – jak to my mówimy;) Daj im parę dni:)

  3. ruttka pisze:

    to nie wiem Amo. Naszym sikorkom nawet obecność 4 kotów nie przeszkadza i całą chmarą siedzą na drzewie ze słoninką:)

  4. mama+trójeczki pisze:

    My z kolei lubimy cytat z „Konrada Wallenroda” : ” Skąd Litwini wracali?/ Z nocnej wracali wycieczki” :):)

  5. ruttka pisze:

    tak, Litwini są wiecznie żywi:) Zwlaszcza jak opowiadam o naszych kolegach ze studiów, którzy co noc wymykali się ze ściśle strzeżonego akademika i potem wracali przez okienko w piwnicy:) Byli z Litwy rzeczywiście;)
    Stare dzieje😜

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *