– Mama, mama – przymila się Piórko.
– Kochasz mamę? – pyta Rut retorycznie, bo wszak oczywistości są oczywiste. Innych ten świat nie nosi.
– Cici – dementuje córeczka hipnotycznie wpatrzona w obiekt swej miłości.
– Ach, ty łobuzie. Tylko kawałeczek mamy kochasz?!!!
Uśmiech od ucha do ucha potwierdza straszną hipotezę:)
Pierwszy miłosny dialog.
Bardzo zresztą podobny do innych prowadzonych pod tym dachem.
– Masz piękne oczy, a jakie włosy, a …,…,…hmmm – wymienia mężulek cmokając jak zadowolony Żyd-handlarz.
– A co powiesz o moim intelekcie? – Rut nie do końca czuje się doceniona.
– No, tak tak intelekt też masz. – spiesznie dodaje ukochany. Zbyt spiesznie:)
Wniosek:
Niektóre podzespoły w Rut udały się Panu Bogu, że ho-ho.
Inne – tak sobie, ale gwarancja i tak dawno już wygasła:)
