Bo niemożliwe jest by życie przestać na jednej, by zajmować się zdrowiem ciała, a zapomnieć o duszy.
„W zdrowym ciele, zdrowy duch” lub w wersji Nusi, gdy była mała: „Zdrowe ciele, zdrowy duch”:)
Jeśli zapomnimy o duszy, prędko nasze ciało i zdrowie stanie się naszym bożkiem.
Modlę się tutaj: FATIMA – miejsce objawień.
Co dzień łączę się z tym miejscem, odmawiam dziesiątki różańca, wpatruję w Matkę. Tam stale się coś dzieje. Odprawiana jest msza, ktoś odmawia różaniec, ktoś wędruje dookoła na kolanach prosząc o łaskę, siedzi zadumany mnich na ławeczce o 11-tej w nocy, biegają dzieci, idą procesje. Co kilka dni pojawiają się panie z kwiatami i ściereczkami. Sprzątają dom Maryi. Z pieczołowitością, jaką znają tylko kobiety. Jedna układa kwiaty, druga odkurza podłogi, trzecia przeciera lampę, czwarta delikatnie ociera białą ściereczką umęczone ciało Jezusa na krzyżu. Przychodzi strażnik i kłania się przed figurą. To aż wzruszające patrzeć na nich. A ja – choć daleko – jestem z nimi i z Nią.
Nigdy nie byłam typem maryjnym. Teraz jestem. To, co się stało kilka miesięcy temu w moim życiu mogę nazwać cudem. Cudem przemiany serca, myślenia, życia. Odnalazłam Matkę. Najukochańszą z matek. Cud wciąż trwa.
„Otaczaj mnie swoim płaszczem” – szepczę do Niej. I za Wami proszę. Za wszystkimi, których znam, z którymi zetknęłam się choć na chwilę w życiu, choć przez jedno słowo.
Otaczaj ich swoim płaszczem. – proszę i wiem, że Ona słyszy.
Ona przywraca zdrowie. Cudowna Lekarka w chorobach.
