Bóg z nami

 

– Przecież Jestem – powiedział mi ostatnio, gdy biegałam wokół spraw wielu, tracąc chwilami oddech i pewność czy dobiegnę do końca.

„Przecież Jestem” – powiedział nagle, tak w połowie drogi między kuchnią a salonem, zwyczajnego dnia tygodnia, bez zapowiedzi, trąb cherubów i ognistych krzewów…

I to wystarczyło. Dwa słowa, które moje serce bezbłędnie rozpoznało i zrozumiało.

” Dlaczego troszczysz się i niepokoisz o tak wiele, przecież nie jesteś sama. Jestem. Widzę. Słyszę. Działam. Asekuruję. Nie odejdę nigdy. Jestem. Po prostu. Możesz żyć spokojnie”

Nie było w tych słowach cienia wahania czy pretensji, wyrzutu ani wymówki. Po prostu czysta miłość i pewność, jaka towarzyszy stwierdzaniu faktu.

To było z dwa tygodnie temu. I skłamałabym, gdybym powiedziała, że od tamtego czasu ani razu nie wpadłam w mój motyli chaotyczny taniec na zmiennym wietrze życia. Wpadłam nie raz. Trzepot skrzydeł i popłoch.

Ale On wtedy znowu powtarza jak zaklęcie:

„Przecież Jestem”

I uśmiecha się.

A ja składam skrzydła i przysiadam na Jego dłoni.

*  *  *

Nigdzie nie znajdziecie takiego pokoju jak we wnętrzu Jego dłoni. Miejsce osłonięte od wichru i burz. Przysiadajcie tam często, uspokójcie zadyszkę serc, kołatanie myśli, wrażenie, że wszystko musicie sami.

Nie musicie. Odkąd mamy Emmanuela – „Boga z nami” nie jesteśmy ani dnia, ani minuty, ani sekundy sami.

Przecież Jestem:)

Niech to będzie refren każdego kolejnego dnia.

Błogosławionych Świąt kochani❤️

 

One thought on “Bóg z nami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *