Dziś szósty dzień nowenny ze starej kantyczki.
Czas biegnie wytrwale ku swemu celowi. Nie ogląda się, nie zastanawia, nie waha. Biegnie jak świetlista strzała ku Bogu.
Tylko my ludzie, o ścieżkach splątanych jak węzły gordyjskie, przewracamy się raz po raz, zawracamy, latami całymi biegniemy w przeciwną stronę, dziwiąc się, że nic się nie przybliża, nic nie rozwiązuje i że taka pustka w sercu.
Światłość tak blisko, na wyciągnięcie ręki, a my taplamy się w ciemności jak w gęstym błocie i nie widzimy już ani grama światła, czystości, prawdy.
O, przyjdź! Wyprowadź więźniów z ciemnego więzienia, do którego sami weszli.
O, przyjdź! wskaż drogę błądzącym.
O, przyjdź! Oczyść nasze oczy, ręce i serca.
O, przyjdź Jasności odwieczna, Drogo, Prawdo i Życie.
Odmień losy nasze i świata całego, gdyż poszaleliśmy wszyscy i nasz obłęd niesie nas na skraj przepaści.
Przyjdź Pasterzu i ręką miłującą zawróć swoje stada z dróg wiodących ku zgubie.
Nie zwlekaj🙏

Nie, nie jesteś poobijaną małą figurką z gipsu, jakby chcieli niektórzy, nie jesteś wytworem czyjejś bujnej wyobraźni ani urojeniem chorego umysłu. Nie można Cię wyrzucić, kiedy się znudzisz, na śmietnik historii, ani wymazać Twego Imienia z kronik, wykasować Cię z naszego życia.
Tyś Bóg Mocny i Wszech-mogący. Jesteś dużo większy od naszego zagubienia, jesteś ponad naszym szaleństwem, jesteś lekarstwem na naszą głupotę i miłosierdziem na nasz grzech.
Przyjdź!!!
Noc jest jak atrament.

Przyjdzie. I będzie dobrze!
Tak, ufam🩵