Stary stół Babci Niebieskiej stanął na ganku domu, tuż przy drzwiach wejściowych. Przetarty ściereczką, dostał sukienkę ze starego obrusa. Obrus jest z cienkiego płótna, ręcznie wyszywany w kwiaty i ozdobiony mereżką. Kupiłam go jakiś czas temu w second handzie choć miał plamkę ewidentnie, na pierwszy i drugi rzut oka nie do odeprania. Wiedziałam, że kiedyś się przyda. Że znajdzie swoje miejsce w naszym domu.
I oto znalazł. On i stół. Obaj.

Wszystko jakimś dziwnym sposobem znajduje swoje miejsce w tym domu. Wszystko i wszyscy.
To jakiś niezwykły dom, który ogarnia każdego i wszystko swoimi ciepłymi ramionami. I nic i nikt nie czuje się w nim obcy ani przypadkowy i znajdzie tu jakiś kącik dla siebie.
I oto na ganku, przy starym stole, na starym obrusie, rozsiadłszy się na ławce, starym fotelu i krześle malujemy akwarelki. Najpierw ja i Ala, potem Marzenka.
Gdy byla tu ostatnio, uczyła się malować akrylami i była zdrowa. Dziś moczy pędzelek w akwarelce i maluje pąsowe maki na łące. Na głowie ma barwną chustkę, bo właśnie jest w trakcie chemioterapii.

Ostatnio, z powodu słabych wyników krwi, jej lekarz wypowiedział magiczne: „Odraczam cię”, co znaczyło dłuższą przerwę pomiędzy chemiami i spowodowało całą lawinę zdarzeń.
Jej telefon do mnie, wystukane pytanie: „czy mogę przyjechać?”, jej przyjazd, a na końcu… to późne niedzielne popołudnie szeleszczące nam nad głowami liśćmi drzew, smyrające nas po nogach kocimi futerkami, zaaferowane nad białą kartką, która powoli, powolutku stawała się najpierw niebem, potem lasem na horyzoncie, a na końcu kwietną polaną.
„Wszystko na swoim miejscu” – myślę, popijając herbatę z kubka i instruując Marzenkę co do łodyg, traw, doboru kolorów i pędzelków.
Dom na swoim miejscu, i stół, i obrus, i kwiaty w wazonie i kot na dywaniku i mąż naprzeciwko uśmiechnięty i ja i ona i Ty.

Wszystko na swoim miejscu.
Zanurzone w długo gasnącym czerwcowym wieczorze.
Dla takich miejsc i chwil błąkamy się nieraz całe życie.

To jak dla mnie chyba najlepsza metafora Nieba… Dom, w którym każdy ma swoje miejsce. Na przykład na starym fotelu. (Oczywiście, jestem pewna, że także ci, którzy najlepiej odnajdują się w klimatach najwytworniejszych i najdoskonalszych chórów, występów w Carnegie Hall, nie będą zawiedzeni).
nikt nie będzie zawiedziony Alu:)