prezent

 

Budzi mnie natrętne bzyczenie.

To telefon wyciszony i ustawiony na wibracje drży na szafeczce nocnej. Dlaczego tego typu szafki nazywa się nocnymi? Przecież równie dobrze i często służą i za dnia:)

Odbieram.

Ksawery z pytaniem: Co tam u was?

– Michał na montażu od rana, a ja… jutro mam urodziny – chwalę się na jednym oddechu.

Już w trakcie krótkiej pogawędki zauważam jak snopy światła przesączają się przez lniane zasłony do środka.

Ach! – wzdycha serce spragnione światła.

Odkładam telefon, wstaję, podchodzę do okna i delikatnie odsuwam ciężką białą tkaninę.

– Jesteś kochany – mówię Mu, a świetlisty potok spada mi na włosy i spływa po ramionach. Mrużę oczy jak się zamyka je, stojąc pod wodospadem.

– Jesteś kochany – powtarzam.

Światło jest wszędzie. Osiadło jak złoty pył na koralach, zmieniło liście beniaminka w srebrne blaszki, ślizga się po obłości drewnianej kuli na balustradzie, rozszczepia się w tęczę …

Chodzę za nim po całym domu, szukam w każdym zakamarku.

Jest też w mojej głowie, sercu, oczach…

Rozsiada się wygodnie. Jakby mówiło:

– Już tu zostanę.

Czy trzeba lepszego prezentu na urodziny?

 

 

4 thoughts on “prezent

  1. dziękuję bardzo Beatko🌺 Każde takie Wasze życzenie jest jak błogosławieństwo, a błogosławieństwo ma realną moc dotykania życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *