klucz do spotkania

 

– Wiesz mamo ilu tu jest świętych? – pyta nagle Hania.

– Nie wiem – podnoszę oczy znad książki.

Obie siedzimy sobie w naszej sypialni otulone poduszkami, kocykami i światłem płynącym spod ozdobionego koronką klosza lampy.

– Dwudziestu dziewięciu. – oświadcza tryumfalnie córka – Policzyłam wszystkie obrazki na ścianach i na półkach. Jesteście otoczeni świętymi, patrzą na was z każdego kąta. – żartuje.

– Pilnują nas – mówię.

Tak było w grudniu. Teraz grono powiększyło się, bo doszedł o. Dolindo narysowany przez mojego ucznia. Powoli zaczyna brakować miejsca na ścianach i półkach:)

Obecność.

To słowo, które wciąż pojawia się w mojej głowie. Od paru tygodni. Wraca.

Świadomość obecności, Ich obecności. Nieustannej, dobrej, czuwającej i … tak często zapominanej.

Obrazy, świece, medaliki, różańce to nasze przypominajki, choć i obok nich potrafimy przechodzić obojętnie, bez choćby przelotnej myśli o tym, że „nie jesteśmy sami”.

Obecność.

Jeśli modlę się i nie zanurzam się w tej Obecności, Oni mnie słyszą, lecz ja sama jestem jak zamknięty pokój, który nie wpuszcza światła ani powietrza ani zmian. Na nic wtedy zdadzą się wyszukane zaklęcia, nobliwe słowa, rymowane inwokacje, długie koronki i litanie.

Jedna sekunda uświadomienia sobie ich bliskości będzie więcej warta. Jak uchylenie okna, jak rozsunięcie zakurzonych stor choć na chwilę, by wpuścić światło.

Muszę się tego stale uczyć.

– Jestem tu – słyszę czasem jak Ktoś cicho przerywa moje piętrowe modlitwy.

– Czy wiesz, że TU jestem? Czy jeszcze o tym pamiętasz? Nie musisz mnie szukać. Już mnie znalazłaś. Teraz pobądź ze mną.

To takie proste.

Lecz my czasami jesteśmy już za bardzo skomplikowani, by zrozumieć rzeczy najprostsze z prostych.

Obecność.

Ostatnio po prostu powtarzam sobie to słowo cicho, po wielokroć, dotąd aż zaczynam się w nim zanurzać. Powoli, jak w wodę. Wszystko cichnie, znika.

Obecność.

Jesteśmy nią nasiąkliwi.

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 23 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na klucz do spotkania

  1. mama+trójeczki pisze:

    W naszych czasach nie jest łatwo o ciszę w duszy, która jest potrzebna, aby tej obecności doświadczyć. Ale ona trwa. Jest dookoła. Czasem to tylko błyski myśli.

  2. ruttka pisze:

    Tak, czasem tylko błyski, lecz jeśli są często – to jak życie w świetle.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *