nowości

 

Nowy Rok to nowe, zupełnie niespodziane wydarzenia, jak np. to z termoforem, który pękł nagle po latach wiernej służby, skutkiem czego poparzyłam jedną nogę. Druga zaś, nie chcąc widać być pomijana w uwadze, postanowiła nieco spuchnąć:)

Tak więc witam nowy rok obunożnie kontuzjowana. Niemniej jednak nie ma to żadnego przełożenia na uszczerbek na duchu;)

Nowy Rok to również nowe odkrycia.

– Ej Lalcia !!! – wykrzykuje zdumiona Alusia tonem Sherlocka Holmesa.

Jest wieczór. Siedzimy sobie spokojnie w zaciszu kanapy i cieniu choinki. Pierniczki, herbatki, krzyżówki, książki itd.itp. a tu niespodziewanie ta inwokacja.

– Dlaczego za uszami masz krótsze włosy? – dochodzi dotektyw, przenikliwie wiercąc wzrokiem we fryzurze siostry.

Oczy wszystkich obracają się we wskazane miejsce, czyli lustrują okolice uszu Lalci, a ich właścicielka zaczyna się płonić.

– Obcięłaś włosy!!! – wykrzykują wszyscy – Pokaż!!!

– Nie – szybko odpowiada podejrzana i zarzuca koc na głowę.

– No tak – mówię, śmiejąc się – Kiedyś to musiało nastąpić. Każdy przechodzi ten etap. Też kiedyś ucięłam sobie grzywkę. Każdy ją sobie ucina.

Dobrze, że nie ucięłaś przy samej skórze, bo wtedy trudno to zamaskować.

– szukam pozytywów, a rodzinka dusi się ze śmiechu.

– Dużo ucięłaś? – dopytuje Ala.

– Dużo. – przyznaje domorosły fryzjer bez cienia skruchy.

Ale, ale…

Nagle światelko zapala mi się w głowie.

– A co zrobiłaś z uciętymi włosami? – pytam.

– Wrzuciłam za pralkę. – odpowiada takim tonem jakby wrzucanie loków za sprzęt domowy było czynnością normalną, a wręcz uświęconą przez rodzinną tradycję.

Salwa śmiechu omal nie przewraca choinki.

– Za pralkę? – pytam, gdyż uszom własnym nie dowierzam.

– No co? – dziwi się Lalcia – Tam nikt nie widzi.

– Ja widzę! Jestem wysoka. Widzę wszystko, co jest za pralką! – staram się mówić groźnie, choć niemal duszę się ze śmiechu.

– Ale ja nie widzę – nieugięcie trzyma się swej wersji córka.

– Co z oczu, to z serca – rzuca sentencją Alusia.

Tak, tak nowy rok – nowe odkrycia.

Ale też nowe zwycięstwa.

Bo nareszcie chyba możemy odtrąbić fanfary po pokonaniu wojsk najeźdźcy, które ostatnio plądrowały nasz dom, a podobne były hydrze, co to, gdy utniesz łeb, odrosną jej trzy.

Pokonaliśmy mole spożywcze!

A może nawet i ubraniowe, bo parę sztuk zabłąkało się i do szafy.

Zjadły nam one w ostatnim czasie sporo mąki, kaszy, płatków i… nerwów.

Ale pozbyliśmy się niechcianych gości, a zasieki uszczelniliśmy na wszelki wypadek trującymi cukierkami o kuszącym zapachu róży.

Nowy rok to także nowe plany, pomysły, inspiracje i projekty.

O, tego nam nigdy nie brakuje. Możemy wręcz pakować kilogramami w papierowe torebki i rozdawać potrzebującym.

Nie będę nawet o tym pisać, bo żadna księga nie pomieściłaby tego.

Wspomnę tylko, że Ala spędziła ostatnio dużo czasu sam na sam z maszyną do szycia, Nusia szykuje się w podróż zagraniczną, a mężulek marzy o kolejnej budowie…

Co kłębi się w mojej głowie?

Hmmm.

Spodziewać należy się wszystkiego;)

 

 

 

2 thoughts on “nowości

  1. Szkoda, że nie istnieje wymiana w drugą stronę: paczuszki, choćby z godzinami, od tych, którzy „nie wiedzą, jak zabić czas”. Chętnie bym przygarniała. I nie zabijałabym tego czasu, o nie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *