– Ummm maminko – mruczy Lalcia nad słoikiem korniszonów – Te ogórki są nawet lepsze niż czekolada.
– Ale nie wyjadajcie wszystkich przed zimą!!! – protestuję widząc, że ze spiżarki został wyciągnięty kolejny słoik specyjału.
– Powiem ci – mówi mężulek, wgrazając się z chrzęstem w ogórka – że wyszły ci lepsze niż twojej mamie.
– Naprawdę? – niedowierzam.
– Naprawdę, pobiłaś swoją mamę.
W tym momencie zalewa mnie błogość, jaka z pewnością ogarnia każdego stojącego na podium z cyfrą 1.

Lecz żeby zrozumieć ten mój błogostan, trzeba wiedzieć, że za mną lata syzyfowej pracy, by robić ogórki w occie tak dobre jak moja mama, czyli niedoścignione.
Oczywiście przepis brałam od niej wielokrotnie i trzymałam się go ściśle ( jak nie ja, bo zwykle w kuchni wszystko robię na oko:) i… co roku była klapa. Ogórki ani chybi zbiesiły się, bo nigdy nie wyszły jak trzeba lub nie wyszły wcale.
Ale nie poddawałam się ( jak to ja, bo prawie nigdy się nie poddaję) i oto nadszedł ten oto dzień wiekopomny, gdy rodzina uznała, że wspięłam się na szczyty geniuszu korniszonowego i zrobiłam ogórki lepsze niż moja mama!
Może więc nadejdzie i ten dzień, gdy zrobię bułeczki drożdżowe lepsze niż Babcia Rubaszna, a georginie wyhoduję wyższe niż Babcia Niebieska.

* * *
Po to tu wszak jesteśmy, by być coraz lepszymi.
Lepszymi niż nasi ojcowie i dziadowie, mądrzejszymi, świętszymi. By świat nie staczał się wraz z każdym pokoleniem lecz rósł i piękniał, wznosił się jak balonik w górę.
Po to tu jesteśmy.
Każdym naszym krótkim życiem, maleńkim krokiem, drobnym gestem dorastamy coraz bardziej do miary człowieczeństwa zamierzonej przez Boga.

Bo słoik korniszonów wybitnie udanych to tylko przypowieść o czymś ważniejszym. Jak prawie wszystko na tym świecie.

Też bym się wgryzła z chrzęstem;)
wgryźć się z chrzęstem w miąższ:) zgrzytliwy bywa ten nasz język ojczysty;)
Wspaniale jest to, że można w nim oddać i miękkość, delikatność, i opór materii (w tym przypadku jak najbardziej pożądany!). A niekiedy bywa i tak, jak pisała Poświatowska: „mówimy kamień tak miękko, jak gdyby kamień był aksamitem”.
Piękne słowa. Kamień rzeczywiście brzmi miękko, delikatnie.
Gratulacje :). Ja cały czas próbuje odnaleźć „ten smak” barszczyku czerwonego i sosu waniliowego mojej ś.p. ukochanej Babci. Zadanie trudne bo nie zostawiła przepisu…Dobrego dnia 🙂
sos waniliowy, brzmi pysznie.
Babcia Rubaszna też przepis na bułeczki zabrała do grobu:) dobrej nocy🌙
Ale wiecie, że pączki, prawdziwie zasługujące na miano pączków, robi tylko moja mama? Li i jedynie 🙂
W Tłusty Czwartek kupuję symbolicznie jednego w jakiejś piekarni, ale to nawet koło pączka nie leżało.
Ja nie znam żadnego mistrza pączkowego, więc rzeczywiście może to być twoja mama kawusiu👍