figowiec

 

Przekwitły już wiciokrzewy, przekwitły rumiany i goździki brodate. Ale oto cykoria podróżnik jak lapis lazuli otula każdą drożynę, pęcznieją wiechy hortensji, z zielonych przeobrażają się jakby w śmietankowe kopułki, a potem – wiem to – będą nabierały rumieńców.

Kwitną żółtymi plamami wrotycze, które jako dziecko nazywałam „jajecznicą”, moje ulubione świerzbnice – lawendowe pomponiki wystrzeliwują z trawy, malwy rozłożyły płatki cienkie jak motyle skrzydła. Jedna jest prawie czarna. Rudbekie, bratki, róże, pysznogłówki, pelargonie, lilie, funkie, maki, wierzbówki, dziewanny, dzikie marchwie ( które – jak mnie oświeciła Ala MM. – nazywają „koronkami św. Anny” ) …

Można tak wymieniać bez końca cały ten festiwal kwiatowy, który jeszcze spod śniegu rozpoczynają krokusy i śnieguliczki, a kończą, opierając się pierwszym mrozom – marcinki i chryzantemy.

Każdy kwiat ma swój czas, gdy ukazuje światu całe swe piękno, a potem je ofiarnie oddaje, by wydać owoc.

 

Lecz nasze ludzkie życie to nieustanne kwitnienie i plonowanie.

 

Pokazał to Jezus, gdy zdenerwował się na drzewo nie dające owocu, choć nie był to czas na figi. Myślę, że nie chodziło wtedy o drzewo. Ono było znakiem, ikoną, metaforą. Rośliny mają wszak swoje gody, kwitnienia, pory owocowania.

Drzewo tak może, człowiek – nie.

W tym szalonym, niezrozumiałym geście Jezusa, gdy przeklina drzewo, a ono usycha, jest ukryta kolejna przypowieść o nas ludziach.

Człowiek ma wciąż kwitnąć i wydawać owoc, bo czas mu przeznaczony to jego życie na ziemi. To jest jego pora godów.

I nie może się wymówić, że nie rozpoznał czasu nadejścia Oblubieńca.

*  *  *

Stary przekaz mówi, że tamten figowiec po zmartwychwstaniu Jezusa znowu ożył. Jakby zrozumiał? Jakby dostał drugą szansę?

Ile szans mnie już dano, z ilu skorzystałam, ile Jego przyjść przeoczyłam, ile owocu wydałam i czy niezbyt cierpki?

 

 

 

 

 

2 thoughts on “figowiec

  1. Motyw uschniętego figowca, który na nowo zakwitł, pamiętam z wiersza księdza Jana Twardowskiego „O Wielkanocnym Poranku”, ale nie pomyślałam, że jest takie podanie! Wiesz może, gdzie można by o tym podaniu przeczytać, Rut?

  2. niestety Alu, też szukałam i nie znalazłam.. Usłyszałam o tym podczas homilii. I wydało mi się to logiczne w świetle całej Ewangelii. Może ta sama informacja pochodzi z apokryfów lub objawień np. Katarzyny Emmerich…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *