wyrastanie

 

 

Lubię deszcz w nocy.

Szeleści cicho jak folia zgniatana w dłoni, delikatnie przesącza się przez sen i jawę, rozmazuje kontury między tym, co jest i co się tylko mami.

Lalcia zbiega z góry.

– Nie mogę spać, deszcz bębni – zgłasza.

Tłumaczę jej po raz kolejny, że taki dźwięk jest kojący i pomaga usypiać, lecz ona jest innego zdania.

Tupie nogą ze złością i idzie spać do salonu na kanapę.

Ach, kolejne dojrzewające dziecko w domu. Trochę nieprzewidywalne jak ciasto drożdżowe. Myślisz: ” Wyrośnie czy nie wyrośnie?”

Troje już wyrosło, jest szansa, że i czwarte weźmie przykład z rodzeństwa:)

Bo niby wszystko robisz tak samo, z tego samego przepisu z książki kucharskiej, według sprawdzonej receptury. A czasem nie wyrasta. Bo jest jeszcze kwestia mąki, przeciągów, wstrząsów, pełni księżyca i wiele innych okoliczności. Wszystko ma wpływ na takie wyrastanie, nie tylko twoje dobre chęci i zakasane rękawy.

Już śpi.

W salonie zasypia momentalnie.

Zawsze to lepsza opcja niż gdy się wpycha między rodziców takie już pełno- gabarytowe dziecię;)

 

A deszcz nadal kapie, wiatr szumi.

Słyszę.

Ja nie zasypiam tak łatwo.

Trochę czasu mija, nim ucichnie ta moja głowa i serce podobne do ula pełnego wrzawy. Nim moje myśli małe i duże wybzyczą się, odtańczą swój pszczeli taniec, ułożą, dzień zakończą.

 

A potem – nim się obejrzę – już ranek.

Noc skropliła się na liściach winobluszczu, bez kipi za oknem liliowo. Mąż krząta się po kuchni, parzy kawę, radio cicho brzdąka, kotka drapie do okna, dziecię niewyrośnięte wciąż śpi z noskiem w zawojach różowego koca.

A deszcz się wypadał.

Słońce świeci. Jak wyrośnięta drożdżowa bułeczka na śniadanie.

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 25 lat, mama czwórki dzieci, w tym trójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny, malowanie i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na wyrastanie

  1. mama+trójeczki pisze:

    Czas dorastania dzieci to naprawdę niesamowite wyzwanie. Burze, wichury, pogodne dni, deszczowe dni, znowu burze, tsunami nawet! Chaos, chaos… 🙂

  2. ruttka pisze:

    I stoisz jak ten biedny Mojżesz nad Morzem Czerwonym. Z tyłu gonią, z przodu wzburzone fale, a ty pomiędzy😁😜

  3. Rivulet pisze:

    A najlepsze, że niby dom ten sam, rodzice ci sami, a na każde dziecko trzeba używać innych metod i przepisów, bo poprzednie się nie sprawdzają…

  4. ruttka pisze:

    Z grubsza przepis ten sam: dużo cierpliwości, miłości, poczucia humoru, rozmów, konsekwencji, czasu razem.
    Ale przy każdym dziecku jednak inne wariacje przepisu podstawowego;) Bo każdy wszak inny.

  5. Agaja pisze:

    Ale ileż radości w obserwowaniu tego wyrastania…

  6. ruttka pisze:

    Tak Agajo, to jest ta najlepsza cząstka, którą dostajemy jako rodzice💙

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *