cisza popołudnia

 

W godzinie miłosierdzia odmawiamy wspólnie koronkę prosząc o pokój na Ukrainie.
Potem siadam w środku naszego sadu, w środku słonecznej polany poprzecinanej jak chłodnymi żyłami długimi cieniami gałęzi i drzew. Nagrzana deska ławeczki, miejsce po ognisku, czarne węgle na tle szmaragdowej już trawy. Ptasi śpiew otula mnie zewsząd, delikatny oddech wiatru przynoszący fale zapachu kwitnącej dzikiej śliwki , dreptanie mrówek pod nogami, a ponad tym wszystkim mruczenie szybowca.

Potrzebuję takich chwil, takich godzin, dni, lat, takiej wieczności.
Zauważyłam, że coraz bardziej potrzebuję ciszy i na coraz dłużej. Że mogę się w niej taplać z rokoszą godzinami jak dziecko zostawione w letnim strumieniu. Bez znudzenia, bez potrzeby wyjścia na brzeg, bez tęsknoty za ludzkimi głosami, bez żalu, że coś tracę.

Może tak dojrzewamy do innego świata.
Odcinamy kolejne cumy trzymające nas przy tym brzegu, coraz bardziej pewni, że tak trzeba, coraz bardziej wolni, gotowi, nasłuchujący. Aż pewnego dnia…

Czuję to.
Coraz bardziej naglący głos, który wzywa.
Nie opieram się mu.
W środku ciszy słyszę to wołanie tak wyraźnie.

A potem przychodzi mąż. Szukał mnie.
– Tu byłoby dobre miejsce na dom – pokazuję mu polankę.
Potem przynoszę kiełbasę, chleb, chrzan, jabłka, wino, bo widok ogniska – nawet wygasłego – przywodzi myśl o biesiadzie.
Za mną przychodzą córki, jedna z książką i kawałkami pizzy, druga dzwoni kostkami lodu w mrożonej herbatce.
I tak cisza i bycie samemu przemienia się w śmiech i kolację w sadzie.

Słońce opada coraz niżej, ptaki zmieniają repertuar na bardziej wieczorny. Czerwone wino odbija się refleksami na mojej dłoni, światło słoneczne rozszczepia się na rzęsach.

Żyję już popołudniem.

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 25 lat, mama czwórki dzieci, w tym trójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny, malowanie i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na cisza popołudnia

  1. Alicja M.M. pisze:

    Kocham ciszę, tęsknię do niej. Ale za ludzkimi głosami i twarzami też. Za jednym i drugim mocno. I mam nieśmiałą nadzieję na jedno i drugie, na wieczność…

  2. ruttka pisze:

    to będzie miejsce, gdzie nadzieja zawieść nia może:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *