autka

 

Modlę się za Putina.
Od kiedy zaczęły się te niebezpieczne manwery wojsk wokół ukraińskiej granicy. I wcześniej jeszcze – za każdym razem, gdy gdzieś zobaczyłam jego wykrzywioną grymasem pychy i nienawiści twarz, usłyszałam któreś jego pełne buty i cynizmu słowo.
Ostatnio tyle razy usłyszałam te słowa od różnych osób:

„Modlę się za Putina. To biedny człowiek”.

Tak, może najbiedniejszy z nas wszystkich.
I myślę: jak głęboko Chrystus puścił korzenie w nasze serca, że w obliczu tego, co widzą i doświadczają, potrafią patrzeć dalej, głębiej i wzruszyć się nędzą człowieka, któremu pół świata życzy już tylko śmierci.

*  *  *
Przypomina mi się film nagrany z ukrycia, który pokazywał największą twierdzę Putina, prawie państwo w państwie, strzeżone jak źrenica oka, z bunkrami i wszystkimi zbytkami światowymi, lotniskiem, garażami na setki aut, wojskiem. A wśród wielu pokoi, salonów, sal kinowych, piwnic wypełnioych winem, sal bilardowych, sypialni, pływalni, pośród całego tego zbytku, jeden pokój wypełniony tylko przeszklonymi regałami, na których rządkiem stały małe modele autek. Prawie takich samych, jakie zbierali moi bracia czy synek w dzieciństwie.
– Mały pogubiony chłopiec – pomyślałam wtedy.


Gdzie i kiedy się zgubił?, czy ktoś kiedyś go szukał?, dlaczego nie mógł znaleźć drogi?, co spętało mu nogi, myśli, serce, że dziś…?
Idzie prosto ku przepaści na oczach całego świata, a nikt go nie woła, nikt nie mówi: uważaj!


Nikt poza Nim.
To On, wrośnięty jak korzeń w nasze serca, prosi: ” Módlcie się, to mój syn. Mały syn, który się zgubił. Już tak długo go szukam”.


 

18 thoughts on “autka

  1. Rut, to, o czym piszesz, to sam rdzeń chrześcijaństwa. Po ludzku to szalone. Dla wielu nieludzkie wręcz.
    Ale jeśli Jezus został wywyższony na drzewie krzyża, by przyciągnąć wszystkich do Siebie, jeśli takie jest Jego niezmienne pragnienie, to i nasze.

  2. Dziś czytałam na ten temat. Nieślubny syn swej matki, gnębiony przez ojczyma i przez całe otoczenie, na dodatek wśród obcych ludzi. W końcu odebrany matce, odesłany do dziadków. Dziadkowie umarli. Dopiero w wieku lat 9 znalazł dom, krewni go przygarnęli. Ale najwyraźniej 9 lat nienawiści zostawiło taki ślad, potem już tylko wzmacniany.
    Módlmy się za niego.

    1. Tak Łyżeczko. Mąż mi dwa dni temu czytał jego życiorys. Ponoć bardzo płakał, gdy matka go zostawiała. Jak to sobie wyobrażam, mnie samej chce się płakać, bo od razu myślę o moich dzieciach.
      Ale też przeczytaliśmy coś krzepiącego. On urodxił się 7 października. Od razu wykrzyknęłam: to święto Matki Bożej Różańcowej!!! Więc ma Matkę, najlepszą z matek. Teraz Ją bardzo zasmuca. Rani Jej serce od lat. Ale Ona i tak jest Matką, a on – naszym bratem. Modlę się dla niego choć o jedną jedyną sekundę przed śmiercią, w której poczuje żal i zostanie ocalony przed potępieniem.

    2. Ci despoci zwykle mają trudne dzieciństwo. Hitler – katowany przez ojca, choć bardzo hołubiony przez matkę (matka i ojciec byli spokrewnieni, matka mówiła do męża wujku). Stalin – syn ojca alkoholika, bity i poniżany od małego. Dla mnie ta trójka to typowe osobowości narcystyczne, a to jest straszne zaburzenie. To są w zasadzie antyludzie. Tacy nie mają sumienia. Wszystko w ich świecie jest grą.
      Podziwiam, że możecie za takich ludzi się modlić. Ja nie potrafię. Wzbudzają we mnie tylko złość. Choć wiem przecież, że modlitwa może być jedyną drogą w przypadku takich osób, bo podobno to zaburzenie (o ile w ogóle je mają) jest nieuleczalne.
      Ale wierzę, że Bóg jest silniejszy od wszystkiego, co istnieje tu na ziemi.
      Inny narcyz – Napoleon – powiedział (a wiedział, co mówi, bo nakradł przecież tyle ziem i ludzkich żyć): „Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić” . Tu też tak będzie.
      Dziś też poszczę za Ukrainę. Odważyłam się dzięki Tobie, Rut.

  3. Jesteś wielka mamo trójeczki – 2 dni w jednym tygodniu o chlebie i wodzie⭐
    A z tą modlitwą za katów…
    Siostra Wanda Boniszewska torturowana przez komunistów modliła się za Stalina i Hitlera. Polecam ci też życiorys mało znanej ale wielkiej mistyczki i stygmatyczki – Marii Teresy
    https://adonai.pl/swieci/?id=345

    Jezus poprosił ją czy mogłaby cierpieć za wielkiego grzesznika, który właśnie umiera i może zostać potępiony. Cierpiała straszliwe męki. W tym czasie umierał Józef Stalin. Pamiętam, że wstrząsnęło to mną, gdy przeczytałam o tym kilka lat temu.
    Miłosierdzie Boga jest oceanem niezmierzonym. Nigdy go nie pojmiemy.
    Pamiętam, że jako dziecko modlilam się za Hitlera. Nie wiem dlaczego, nikt mnie fo tego nie namawiał. Po prostu czułam, że muszę się za niego modlić. Teraz jako dorosła osoba przestałam to robić, bo gdzieś słuchając relacji z egzorcyzmów usłyszałam, że jeden z demonów ma na imię Hitler. Więc wydaje się, że jest stracony. Nie wiem.
    Ktoś mi ostatnio przypomniał, że w młodości modliłam się także o nawrócenie szatana. To brzmi już jak herezja.
    Więc może dlatego mamo trójeczki, nie jest mi aż tak trudno modlić się za Putina. To już pewien nawyk.

    1. Ksiądz Stanisław Bozowski (poprzednik Jana Twardowskiego w funkcji kapelana u sióstr wizytek na Krakowskim Przedmieściu) odprawiał tam msze w intencji Hitlera i Stalina. Skoro przyjęli to warszawiacy, to faktycznie Chrystus głęboko dotknął ich serc…

    2. Trudno powiedzieć, co z Hitlerem i Stalinem, bo już nie żyją – jakiś wybór już został podjęty, jeśli odrzucili Pana Boga w chwili śmierci, to nie ma o czym rozmawiać.
      Ale obecny despota żyje i modlitwa ma sens. W ogóle jest taka piękna myśl, że Bóg może zbawić takich ludzi poprzez Kościół, który ich nie odrzuca, ale za nich umiera i się modli. Patrz duet Szczepan i Paweł… Tutaj na ziemi jeszcze nic nie jest stracone i to jest piękne. Ale czas jest ograniczony.
      I myślę że nie ma antyludzi. Są tylko ludzie bardzo pogubieni. Być może gdybyśmy byli na ich miejscu, z ich przeszłością, to robilibyśmy rzeczy równie straszne, albo jeszcze gorsze.

      1. dziś przed Ewangelią śpiewaliśmy:

        Pan mówi: Nie chcę śmierci grzesznika,
        lecz pragnę, aby się nawrócił i miał życie.

        uśmiechnęłam się, przypominając sobie naszą tu rozmowę:)

        1. Byłam dziś na modlitewnym czuwaniu w intencji pokoju na Ukrainie. Był różaniec, każda tajemnica zakończona wezwaniem „… i dopomóż tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia”.

      2. Rivulet, pisząc „antyludzie” miałam na myśli sformułowanie, którym czasem posługują się psychologowie. Nie chodzi o to, że np. ludzie z narcystycznym zaburzeniem osobowości są totalnie źli, tylko o to,że tworzą sobie sztuczną fasadę, bo wewnątrz czują się puści. Sycą się innymi, często przy okazji ich niszcząc. To bardzo pustoszące relacje.

    3. Rut, nigdy nie słyszałam o Marii Teresie, poczytam. W książce „Siostry wojenne” też jest parę historii podobnych do Wandy Boniszewskiej, czytałaś może?

      1. Nie, mamo trójeczki nie czytam żadnych książek o wojnie, o obozach, więzieniach, gestapo. Nie oglądam też takich filmów. Potem noszę te straszne obrazy całymi latami w pamięci, śnią mi się koszmary. Niszczy mnie to dlatego nigdy nie czytam i nie oglądam. O Wandzie Boniszewskiej słyszałam tylko, wielokrotnie ktoś proponował mi książkę o niej. Nie wzięłam. To, co usłyszałam to już zbyt dużo:(

  4. Alu, mówisz o ks. Bronisławie Bozowskim?
    Znalazłam go w necie, cały piękny życiorys świętego człowieka. Trochę mi ojca Dolindo przypomina😇
    No i odprawiał te msze już po wojnie, czyli za dusze Hitlera i Stalina.

    1. W ferie przeczytałam doskonałą biografię Hitlera Ulricha Volkera . Czytając, myślałam, że on był chyba wcielonym diabłem (wojna pochłonęła przecież ok 50 mln ofiar). Zresztą czytałam sporo na temat drugiej wojny i III Rzeszy z perspektywy ofiar ale i zbrodniarzy. Muszę przyznać, że chyba trzeba być świętym, aby mieć siły modlić się za takiego człowieka. Ja nawet nie miałam siły czytać opisów niektórych zbrodni, były tak nieludzkie (a niektóre przeczytane historie i tak prześladują mnie przez lata), a co dopiero modlić się za niego! Podziwiam!

      1. dlatego właśnie nie czytam takich książek.
        A ta chęć modlenia się za takich ludzi to po prostu musi być dar od Boga, bo po ludzku trudno to pojąć i wytłumaczyć.
        Zawsze ogromnie mnie wzrusza, gdy ktoś zły nawraca się i staje dobry, gdy ktoś upadły staje się świętym, a nawet, gdy zrujnowane miejsce zostaje odbudowane i staje się piękne. Pewnie dlatego mieszkam w byłej oborze:)
        dobrej nocki mamo trójeczki🌸

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *