To prawda, zapalamy się jedni od drugich. Z perspektywy mieszkanki wielkiego miasta dodam jeszcze, że nie tylko uśmiech, życzliwy ton głosu, ale samo ukazanie drugiemu swojej twarzy bywa wartością niedocenianą. Tylu wokół mnie nieobecnych, ukrytych w ekranach smartfonów! „Oblicze swoje mi ukaż” to dobre wezwanie i dla nas, ludzi. Marzy mi się, by księża o tym czasem przypominali.
Wiem Alicjo jak to wygląda w wielkich miastach, zwłaszcza w komunikacji miejskiej. Jesteś niby w tłumie ludzi, a tak samotny. Jakby każdy żył w jakiejś swojej bańce, odcięty od innych.
W małych miasteczkach jest rzeczywiście inaczej. Prawie wszyscy się znamy, zawsze jest o co zagadnąć, nie biegniemy tak szybko…
Kiedys ks. Sxymik napisał nawet o tym, że atmosfera małego miasteczka jest w sam raz skrojona do życia człowieka:) Urzekły mnie te jego słowa i – kto wie – może to właśnie dlatego po studiach wróciliśmy tutaj, choć planowaliśmy z mężem inaczej:)
I nie żałujemy.
A teraz jeszcze mieszkanie na wsi opodal małego miasteczka🌲🍁🌸
Ja całe życie w Krakowie, choć poza pierwszymi ośmioma latami w ścisłym centrum, potem mieszkałam zawsze na obrzeżach… Ale odkąd pamiętam, marzyłam o mieszkaniu na wsi. Może kiedyś jeszcze mi się spełni…
Chociaż Kraków to i tak istna kraina łagodności w porównaniu z Warszawą 😀
Bo Kraków Riv jest bardziej turystyczny, a miasta z zabytkami lub kurorty tak już mają, że ludzie chodzą i żyją wolniej nieco;)
Na pewno Ci się spełni. Połóż list do św. Mikołaja na parapecie🎅 albo proś Wenantego😇
To prawda, zapalamy się jedni od drugich. Z perspektywy mieszkanki wielkiego miasta dodam jeszcze, że nie tylko uśmiech, życzliwy ton głosu, ale samo ukazanie drugiemu swojej twarzy bywa wartością niedocenianą. Tylu wokół mnie nieobecnych, ukrytych w ekranach smartfonów! „Oblicze swoje mi ukaż” to dobre wezwanie i dla nas, ludzi. Marzy mi się, by księża o tym czasem przypominali.
Przepraszam, Rut, wrzuciłam komentarz nie pod tym wpisem, pod którym chciałam. To do słońc, oczywiście.
Wiem Alicjo jak to wygląda w wielkich miastach, zwłaszcza w komunikacji miejskiej. Jesteś niby w tłumie ludzi, a tak samotny. Jakby każdy żył w jakiejś swojej bańce, odcięty od innych.
W małych miasteczkach jest rzeczywiście inaczej. Prawie wszyscy się znamy, zawsze jest o co zagadnąć, nie biegniemy tak szybko…
Kiedys ks. Sxymik napisał nawet o tym, że atmosfera małego miasteczka jest w sam raz skrojona do życia człowieka:) Urzekły mnie te jego słowa i – kto wie – może to właśnie dlatego po studiach wróciliśmy tutaj, choć planowaliśmy z mężem inaczej:)
I nie żałujemy.
A teraz jeszcze mieszkanie na wsi opodal małego miasteczka🌲🍁🌸
Ja całe życie w Krakowie, choć poza pierwszymi ośmioma latami w ścisłym centrum, potem mieszkałam zawsze na obrzeżach… Ale odkąd pamiętam, marzyłam o mieszkaniu na wsi. Może kiedyś jeszcze mi się spełni…
Chociaż Kraków to i tak istna kraina łagodności w porównaniu z Warszawą 😀
Bo Kraków Riv jest bardziej turystyczny, a miasta z zabytkami lub kurorty tak już mają, że ludzie chodzą i żyją wolniej nieco;)
Na pewno Ci się spełni. Połóż list do św. Mikołaja na parapecie🎅 albo proś Wenantego😇