małe dzieci:)


Najpierw dostaję glośne plaśnięcie usteczkami w policzek, a potem zaświergolił głosik nad uchem:
– Mamo, przyszedł święty Mikołaj!!! Chodź!!! Taka wielka paka z suszonymi owocami jest!!! – zachęca głosik.
– A dla wszystkich przyniósł prezenty? – pytam zaspana.
– Tak, dla wszystkich – skwapliwie potwierdza głosik i wynosi się szybko z sypialni na plaskających stópkach, bo – jak postanawia naprędce – biegnie obudzić dzieciaki na górze.


Mroźny poranek czuć, gdy tylko uchyli się ciepłą kołderkę. Szybko naciągam jakiś włochaty sweterek. A w salonie już śpiewa Cohen, prezenty stoją w rządku, mężulek na fotelu w wielkim białym szlafroku jak polarny niedźwiedź siedzi.
Za oknem świat polukrowany na grubo śniegiem, a w środku ciepło, ciepluśko, gorąco.
– Nie chcą się obudzić – melduje znów głosik i zaczyna grzebać w kolorowych torebkach.
Ale po chwili już wszystkie niedźwiedzie ziewając przeciągle, suną po schodach na dół. Robi się gwarno, tłoczno, jeszcze cieplej.
Już czajnik w kropki zaczyna syczeć na kuchence, stukają kubeczki, łyżeczki, pachnie kawa.


Wszyscy na dywaniku się rozsiadają i fotelach. Jedni mierzą ciepłe rękawiczki, inni – różowe kapcioszki, syn – elegancki gruby golf, ja – rozkładam nowe farbki akwarele, szeleszczą torebki ze słodkimi owocami. Są suszone banany, ananasy, papaja, żurawina, morwa, morele i moje ulubione daktyle: słodko- gorzkie jak życie.
„Ochy” i „Achy” latają nad głowami jak tumany piórek z anielskich skrzydeł.
Jest niedziela.
Mikołaj przyszedł dzień wcześniej, bo Lalcia wystosowała do niego list błagalny o treści:
„Drogi święty Mikołaju, przyjdź jeden dzień wcześniej, bo potem Ala i Adaś jadą na studia i ich nie będzie, więc bardzo cię prosimy.”
🙂
I tak oto możemy wspólnie celebrować ten ranek, jedyny taki w roku, gdy każdy budzi się małym dzieckiem i oddycha samym zachwytem.

9 thoughts on “małe dzieci:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *