towarzysz

Nie pisałam o tym, bo nie po to jest to miejsce.
Nigdy nie chciałam, by mój blog stał się księgą skarg i zażaleń na życie:)
Mimo to niektórzy z Was dowiedzieli się. Jedni otoczyli mnie modlitwą, inni wsparli poradami, konkretną pomocą. Za wszystko Wam bardzo dziękuję.
Wciąż i wciąż ze zdumieniem niemowlęcia odkrywającego świat, przekonuję się jak dobrzy są ludzie. Jak dobrzy jesteście.

* * *
Od trzech miesięcy choruję na dziwną chorobę, która przypomina zapalenie pęcherza i mimo wielu leków i badań wciąż nie wiadomo co to jest ani jak to leczyć.
Ból o różnym natężeniu stał się niemal nieodłącznym twarzyszem. Tak wrósł we mnie, że stał się jakby integralną częścią mnie i mojego życia. Jest już kawałkiem mojego ciała, jak ręka czy noga.
Nauczyłam się z nim żyć prawie normalnie, śmiać się, rozmawiać, pracować. Odganiać obawę i lęki z serca jak się odgania natarczywe komary z twarzy.
Kiedy patrzyłam na chorą Ewę i jej werwę do życia, nie wierzyłam, że można to pogodzić. Teraz wiem, że można.
Ból i radość życia.


Można je wziąć pod ręce jak dwie znajome i spacerować ścieżkami codzienności.

*   *   *

Czy sądziłaś kiedyś Rut, że nadejdą takie dni i wieczory? Że życie może być jednocześnie gorzkie i słodkie? Intensywnie i w równych proporcjach? Jak gorzka czekolada. 

Z odrobiną chili.

 

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na towarzysz

  1. Ama pisze:

    Rut, jestem. Dobrze, że napisałaś.

  2. kawusiowa pisze:

    Pamiętam ++

  3. Rivulet pisze:

    Rozumiem Cię… Żyję z bólem od stycznia i też nie wiem, na czym się skończy. Przytulam!

  4. Barbara pisze:

    Rutt,otulam modlitwą.

  5. Agaja pisze:

    Dobrze, że napisałaś. Z pamięcią…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *