malowanie

Siedzę na ławce.
Sad o poranku.
Patrzę i maluję.
Nie mam płótna, nie mam pędzla, kartki ani szkicownika.
Mały ołówek w kieszeni, lecz ja używam palca. Tańczy po małej klawiaturze telefonu, zwinnie kreśli esy floresy, po drodze zbierając litery jak krople rosy i słowa jak smugi barw.
Maluję właśnie nimi.

Szekspir, van Gogh, Słowacki, Moniuszko… Żaden z nich nie przypuszczał nigdy, że tak właśnie będziemy malować, my ludzie.

Lecz narzędzie nie ma znaczenia. Tylko do pewnego stopnia.
Wszystko dzieje się w środku. Wciąż spierają się specjaliści – bardziej w głowie czy w sercu. To też jest bez znaczenia gdzie wybija źródło.
Ważne jest, że ono jest i nigdy nie wyschło. Że poi i karmi kolejne pokolenia.
Nie pozwala umrzeć.

Więc maluję, mrużąc jedno oko w blasku wiosennego słońca…

Korony dwoch sosen układające się w serce, oczy brzóz zapadłe po stracie gałęzi, rozrosłe ciała jabłoni matek, wykręcone latami i mnóstwem rodzenia, para kruków spacerująca od lat nad sadem jak wierni kochankowie, zmięte zielone bibułki liści na kasztanie,

aksamitna sierść kotki ocierającej się o nagie łydki, jej oczy lazurowe jak skrawki nieba, trynitarny głos dudka …

Zbierać to wszystko do koszyka serca.

Karmić w sobie uważność i zachwyt nad pięknem to karmić siebie.
Namalować to, to nakarmić innych.

* * *

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na malowanie

  1. Ama pisze:

    Rut, karmisz nas! Dzięki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *