mój odcień normalności

Dzwoni mój brat Max.
– Słuchaj, zadam ci dziwne pytanie Rut – zagaja nieco nieśmiało brodacz, doktor ornitologii – czy ty miewasz zaniki pamięci?
– No, jak każdy. Ciągle coś zapominam – odpowiadam rozbawionym tonem.
Ale Max nie daje się tak szybko zbyć. Problem jest wszak poważny. Nasza Babcia Rubaszna była chora na Altzheimera. Jej matka również. Nasz tato zmarł na raka nim można było stwierdzić czy wadliwy gen odziedziczył.
– No bo wiesz – kontynuuje brat – Ja nie pamiętam co jadłem wczoraj na obiad – wyznaje wstydliwie.
– Max, ja też nie pamiętam! – śmieję się – Ba, nawet nie pamiętam czy jadłam dziś obiad.
– No… – przerywa mi tubalny głos w telefonie – Ale normalni ludzie to tak chyba z pięciu dni pamiętają co jedli – rzuca argument koronny.
Wtedy prycham śmiechem na dobre.

A kto powiedział, że jestem normalna?
Czy normalni ludzie szyją wielkanocną kurkę ze szmatek o północy? W łóżku?
Czy normalni ludzie stawiają starą maselnicę w łazience?
Namawiają własne małoletnie dziecko, by pozjeżdżać z górki śniegu zamiast zjeść śniadanie?
Czy normalni modlą się siedząc na starym korycie w środku sadu?
Czy normalni robią „świecę” na środku własnego trawnika?
Wywijają na środku salonu szalone hołubce?
Czy jedzą dżem porzeczkowy z chrzanem?
Czy normalni ludzie o wzroście 182 zgłaszają się do przedstawienia, by zagrać krasnoludka?
Czy rozmawiają z ojcem Badenim biorąc prysznic?
Biegają na bosaka w czasie deszczu?
Albo pielą ogródek z filiżanką kawy w jednej ręce?
Huśtają się na oponie uwieszonej na jabłoni?

Nie. Nie roszczę sobie praw do normalności:)

Zresztą, lubię powiedzonko, które przyniosła kiedyś z wykładu moja siostra Amelia:

„Wszyscy są nienormalni, tylko większość niezdiagnozowana”.

Wykład był na Akademii Medycznej:)

I tego się trzymam, naciągając czapkę krasnoludka na głowę i szykując portki w kratę:)

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na mój odcień normalności

  1. Agaja pisze:

    Krasnoludek ujął mnie najbardziej 😀

  2. Krasnoludku kochany! Jesteśmy z tej samej bajki! Powodzenia na przedstawieniu💖

  3. Rivulet pisze:

    Ależ oczywiście, normalni ludzie właśnie tak robią 😉 Ja się dziwię tym, którzy nie robią takich rzeczy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *