post scriptum

 

Po takiej chorobie wiesz już, że twoja droga nie jest z piachu, asfaltu czy brukowana kamieniem.

Co dzień rano spuszczasz nogi z łóżka i dotykasz stopami tafli wody.

Żyjesz tylko wiarą. Bardziej niż chlebem.

A największy wysiłek dnia nie ma nic wspólnego z twoim ciałem i jego muskułami. Ani z siłą twojego umysłu.

 Ufasz i schodzisz powoli pomiędzy fale patrząc Jemu w oczy. Tutaj nie ma już innych podpór, zawodzą papierowe łódki ludzkich kalkulacji. Wszystko spłonęło w pożarze.

Każdego dnia zaczynasz życie od nowa i każdego wieczoru kończysz je definitywnie. Jeśli zdarzy się jutro – to dobrze. Jeśli nie – nie będziesz się dziwił. Byłeś spakowany.

Spakowałeś swoje śmieszne laleczki ambicji i zwinąłeś długie sznury ludzkich planów. Opróżniłeś pudełeczka z napisami: „Ja chcę” i „Mnie się należy”.

Zostawiłeś tylko to, co naprawdę niezbędne w drodze – zaufanie Drodze.

 

20170714_110629

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *