życzymy, życzymy…

 

Trochę ucichło… Wszystko prawie gotowe, stół powoli się zapełnia, choć – wieści z ostatniej chwili – wersalkę trzeba przestawić, bo wciąż za miało miejsc, a my być 18 + jedno dla niespodziewanego. Choinka wyjątkowo rozłożysta w tym roku,  członków rodziny wciąż przybywa, a pokoju niestety rozciągnąć się nie da:) Huczy odkurzacz, prezenty po kątach poupychane, kurtkami przyrzucone, bo jest jeszcze jedna mała osóbka, która wierzy, że sam święty we własnej długobrodej postaci je przynosi:) Laurka nasza. I dzięki temu reszta rodziny zachowuje się jak dzieci, konspiracyjne plany snuje i popiskuje z emocji by nic nie spalić. Kora przyjechała wczoraj z Zachodu, Max dziś o świecie znad Bałtyku, Amelia z rodziną nie przyjedzie, bo ma dyżur pielęgniarki w wigilię, a do pokonania prawie 800 km. Za daleko.

Ale i tak dużo nas do ryby po grecku i tej po japońsku, i do kutii z makiem, do pierożków i barszczu, do sałatki śledziowej, smażonych pieczarek, kompotu z suszonych owoców, do białego obrusu, który zawsze na szwank plam narażony w tak licznym gronie, do stosu prezentów.

Trochę ucichło, ale tylko na trochę, bo jeszcze ryż ugotować, półmiski znieść, stroje uprasować, gwiazdki poszukać na niebie… Braku śniegu prawie nie zauważamy.

Wspominam Was dziś także szczególnie ciepło. Od tylu lat już Was znam, choć większości nigdy nie widziałam. Tyle lat… to niesamowite, że tak można, że można być bliskim będąc tak daleko.

Więc Tobie Alw poeto, i Tobie Anno od opowieści, Dewaluacjo, Doniu, Aniu zza oceanu, Dominiko z Siedliska, Brytusiu, Hergon, Insonniu – jeśli jeszcze tu zaglądasz, Łyżeczko, Mario, Mamutki drogie, Misiu, Rivulet, Serpentyno, Ago z Sopelkowa, Stary kutrze, Haniu, Moni, Anettko z Martinkiem i Wam wszystkim, których nie znam z imienia, a którzy odwiedzacie mnie tutaj od dawna lub niedawna  …

życzę, by wraz z Chrystusem narodziło się w Was wszystko to, co czeka na narodzenie i objawienie się światu, niech pokój otuli Wasze serca jak Anioły otulają nas swoimi skrzydłami, niech miłość nie odstępuje od Was nigdy, niech nadzieja płonie niegasnącym płomieniem, niech wiara prowadzi przez najciemniejsze nawet doliny.

Przy wigilijnym stole, w gronie moich najbliższych będę pamiętać o Was, bo także jesteście mi bliscy, a niektórych z Was mogę nazwać mymi przyjaciółmi.

Błogosławionych Świąt Kochani!

 

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *