– Proszę pani, a gra pani w jakieś gry komputerowe? – pyta jeden z moich młodszych i bardziej skręconych uczniów.
– Nie. – odpowiadam bezwstydnie.
– W żadne?
– W żadne.
Niepomierne zdumienie maluje się na twarzy chłopca.
– To jakie pani ma rozrywki?- pyta prawie ze współczuciem.
– Czytam książki, sieję kwiatki, sadzę rośliny, piszę – wyliczam.
– Pisanie to nie jest rozrywka. – prostuje zgorszony.
– Dla mnie jest.
– No, ale z takich bardziej hucznych zabaw – nie daje za wygraną dziecię.
– Z hucznych to byłam ostatnio na weselu i bawię się w teatr.
– No tak, widziałem panią. Grała pani Francuza.
– Żyda – poprawiam rozbawiona.
Jak różnie pojmujemy różne rzeczy:)
