dobry i tani jak barszcz

Siedzę i piję sok z kiszonych buraków.

Sama je kiszę w dużym słoju, z czosnkiem, listkiem laurowym, zielem angielskim. Po około tygodniu sok zlewam do zakręcanych buteleczek i wstawiam zapas do lodówki. Potem, co kilka dni biorę kubek, wlewam burgundowy sok, doprawiam solą himalajską ( tą różową – ku uciesze najmłodszych naszych córek – wielbicielek koloru pink) , mieloną czarnuszką ( moja ulubiona ostatnio przyprawa, którą sypię do wszystkiego) i kminkiem. Ma wspaniały smak – kwaskowaty, jakby lekko musujący, z ziołową orzeźwiającą nutką.

Sok można też dodawać do prawdziwego barszczu czerwonego, zamiast zakwaszać go cytryną czy czymś innym. Tyle tylko, że, aby nie zniszczyć dobroczynnych bakterii w nim zawartych, dodajemy go do nieco przestudzonego, a nie wrzącego barszczyku.

A właściwości takiego taniego i prostego napoju są jeszcze lepsze niż smak. Wystarczy powiedzieć, że może być zbawienny dla tych, co z anemiami się borykają i osłabieniem organizmu, bo jest wprost bombą witaminowo-minerałową – potas, magnez, fosfor, żelazo, cynk, kwas foliowy, mnóstwo witaminy C i B i wiele wiele innych.

Pomoże też przy problemach z jelitami, gdyż ma mnóstwo dobrych bakterii, które osiedlają się tam, gdzie powinny być i robią, co mają robić:) Ale o tym jak zakwas z buraków wspaniale działa na tych, którzy go piją można by pisać długo.

A sam zakwas robi się prawie bez naszego wysiłku, szybko, prosto i tanio jak barszcz:) Kiedyś ponoć nasze babcie zawsze taki zakwas nastawiały, przykrywały lnianą ściereczką i stawiały w cieple.  Potem był barszczyk dla całej rodziny. Mądrzy kiedyś ludzie byli. Mądrze wsłuchiwali się w głos matki natury. I pewnie dlatego, mimo codziennego znoju i biedy, żyli długo i w dobrym zdrowiu. Jak moje babcie i dziadkowie.

 

 

Ps. Przy okazji takiego picia można także zrobić prosty test czy nie mamy tzw. „cieknących jelit”. Jeśli po spożyciu soku, sikamy na różowo lub czerwonawo to jelita są nieszczelne. A to nie jest dobrze. Na szczęście – między innymi taki soczek pomoże je „posklejać”.

 

Jak się zakwas robi opisała przystępnie Marlena, więc zajrzyjcie TUTAJ.

 

Ja już skończyłam moją porcję i na dnie kubeczka zostały tylko drobiny czarnuszki. Sami się przekonajcie jakie to dobre. Nie tylko smaczne jak współczesne jedzenie. Dobre i pożyteczne.

 

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *