Ostatnio dwa razy udało nam się wdrożyć wychowanie patriotyczne naszej małej Polki.
Raz przy okazji wakacyjnych odwiedzin w ZOO, gdzie widzieliśmy dwa orliki białe ( nie orły!!!) i wyrecytowaliśmy przy ich klatce wierszyk: „Kto ty jesteś – Polak mały”.
Drugi raz podczas oglądania programu przyrodniczego, w którym również pojawiły się żywe egzemplarze naszego dumnego godła narodowego.
Dziecię podatne jest na edukację i chwyta szybko acz… niedokładnie.
I oto pewnego wieczoru, ubrana w pidżamkę i rozłożona poetycko na naszym łożu udaje sobie, że czyta. Też sobie. Coś tam o słoniu Marku i Panu Jezusie. Nagle zawiesza się. Zapewne z braku odpowiedniego słowa. Postanawia więc sobie pomóc, uciekając się do maminej pamięci:
– Mamo, co jest nasym wlogiem?
– Wrogiem? – wynurzam się zdziwiona znad swojej lektury ( wspomniany już Eliasz)
– Taki biały. Jest wlogiem Polaków. – uszczegóławia dane Laurcia.
– Niemcy? – rzucam na chybił trafił, choć przymiotnik „biały” nieco nie pasuje.
– Nie!!! – protestuje córka.
No jasne. Słuszny protest. Niemcy tymczasowo nie są naszym wrogiem:)
– Taki jarząb. – naprowadza dalej mała patriotka.
– Jastrząb? – czuję się zupełnie zdezorientowana i nagle olśnienie spływa na mnie jasną smugą – Orzeł biały!!! – wykrzykuję.
– Tak. – potwierdza uradowany maluch – On jest nasym wlogiem.
– Godłem!!! – protestujemy tym razem całą rodziną, urażeni w samo lechickie serce.
Co za różnica: wrogiem czy godłem? 🙂
Następny wykład będzie o epopei narodowej i martyrologii:)
Trudno tak od razu wychować dziecko na patriotę, ale wszak nie od razu Rzym zbudowano.
