perspektywa


To o czym tu piszę to tylko małe szkiełka z witraża, jakim jest moje życie.

 Wybieram te najpiękniejsze,
najbardziej barwne, albo te, które wydają mi się najistotniejsze. Wydają
się… bo może niekoniecznie takie są z perspektywy całego witraża.

Są też takie kawałeczki szkła, o których myślimy,
że są zbyt szare, pospolite. Pomijamy je milczeniem, czasem nawet
omijamy pamięcią.

Tak naprawdę nigdy nie widzimy całości witraża. Może stoimy za blisko samych siebie.

Może nigdy nie jest dość daleko, by być obiektywnym wobec siebie.

Są tylko jedne oczy, które widzą cały witraż zwany moim życiem.

Jest tylko jedno światło, które przenikając najbardziej szare skrawki szkła, wydobywa ich piękno.

Są tylko jedne oczy, które kochają mnie do końca. Z
moimi kolorami i moją szarością, z moją wyjątkowością i pospolitością, z
moim światłem i cieniem.

To zupełnie nowa perspektywa patrzenia.

Perspektywa lotu anioła.

Kiedyś – wierzę – będzie mi dane tak spojrzeć. Stamtąd.


PS. To mój stary tekst. Ze starego bloga, ale dziś jest dobry dzień, by myśleć o witrażach i o przepuszczaniu światła przez dni naszego życia.


O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *