dzieci w ogrodzie

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Trzylatkowi (prawie:) – któremu do
tej pory wystarczały zasoby domowej biblioteczki – w miarę jedzenia apetyt
urósł, więc wznowiliśmy pielgrzymki do pobliskiego sanktuarium Małego Mola
Książkowego. Miejsce to, wypełnione od podłogi niemal po sufity literaturą
piękną i kolorową, od razu przypadło do gustu małego bibliofila.

Rączki aż drżały z przejęcia
głaszcząc grzbiety książek.

Skąd to się bierze? Taka
fascynacja? Od kiedy tylko usiąść potrafiła? – myślę patrząc na jej pląsy wokół
półek biblioteki.

Tak, książki są u nas wszędzie,
ale i klocki i kredki i pluszaki . Wszystko jest wszędzie.

 

Mol bierze jedną książkę i zasiada
na krzesełku typu mamut przy podobnym stoliku. Nim wyjdziemy z biblioteki z
obładowaną, pękającą w szwach torbą, już rozpoczyna ucztowanie.

W domu skarby przesiewa się przez
sito upodobań i szybko okazuje się, że bestsellerem Laurkowym jest Noddy, a
Nusiowym jak zawsze Martynka. Ale i mama znajduje perełkę dla siebie.

 

Zachwyciła mnie ta książka jak
dawno żadna.

Poezja dziecięcych dni.

Każde słowo przywołuje jakiś kadr z
przeszłości, kolory migoczą przed oczami i powoli staczam się jak po zielonym
pagórku w świat fantazji, w którym brodziłam jako dziecko. Znowu zrywam jabłka,
plączę się w jeżynowych gałązkach, doskonale wiem, że wysoka trawa roi się od
duszków, mam suche liście we włosach, obserwuję gąsienicę jak pierścień złoty,
chowam się pod liśćmi wielkimi jak parasole, taczam brązowe brzuszki kasztanów.


Czytam i czytam i czytam… Książka
mówi do mnie prastarym językiem, który kiedyś znałam i nagle okazuje się, że
wciąż go rozumiem. Jestem znowu małą Rut łapiącą świat w ciemne oczy.

Wejdę z lalką pod łopiany. Prosto w świat

zaczarowany. Tutaj wszystko nas zachwyca.

Wielka dzika gąsienica… Spójrz! Gdzie łodyg

 czarne sploty, śpi
zaklęta w pierścień złoty!

 

Mamy tu zielone ściany. W jedną powój jest

 wplątany. Mamy tu
kamienny próg, błyszczy na nim srebrny żuk.

 

Więc siedzimy zachwycone. Lalka oczy ma

 zielone, a we
włosach – krople słońca, które

wiatr z łopianów strąca.

 

 

Dorota Gellner „Dzieci w ogrodzie”
z fascynującymi, pełnymi magii ilustracjami pani Wiesławy Burnat.

 

Polecam każdemu, kto ma dzieci lub
sam gdzieś w środku dzieckiem pozostał.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *