Normal
0
21
false
false
false
MicrosoftInternetExplorer4
Urodziny Nusi.
Pięciogodzinne zbiorowe
szaleństwo, feeria barw, słów, ruchu. Śmiech, skoki w workach, tańce, zabawy,
turnieje, rozmowy i rozmówki, bieganie, piski dzieci opryskiwanych szaloną
stokrotką. Tort tropikalny, góry
ciastek, stosy żelków, stogi chipsów i strumienie kolorowych napojów.
Na kolana wskakuje mi moje
najmłodsze, tuli czółko do policzka i …kontrolka w głowie się zapala: Czółko jest za gorące. Nawet jak na upalny
dzień i zgrzanie.
Dłoń wędruje po policzkach, karku
i pleckach.
Ten i tamten gość dotyka,
sprawdza.
– Nie, Rut, ona się zgrzała. –
pociesza Paula.
– Może ze zmęczenia. – mówi Moni.
– Zaraz ostygnie. – uspokaja mąż.
Ale dziecko zaczyna wiotczeć, lać
się przez ręce. Już nie chce biegać, przytula się i mówi, że chce spać.
Rut idzie do letniska i kładzie
się na kanapie, otula małe ciałko kocem, głaszcze włoski.
Maluszek zasypia natychmiast.
– To gorączka. – szepce mi w
głowie – Ale od czego tak nagle. Od pryskania stokrotką? Za szybko.
Mgła osnuwa myśli.
Przewozimy śpiące dziecko do domu.
Budzi się z płaczem. Dostaje syrop przeciwgorączkowy.
– Może kleszcz? – analizuje mąż.
– Kleszcz też za szybko.
Tymczasem maluszek skarży się na
ból w buzi.
Rzut oka i okazuje się, że na
końcu języka jest nieładna ropiejąca
ranka.
Po raz pierwszy w życiu widzę
takie coś, ale wyobraźnia zawsze w takim przypadku kieruje kroki tylko w jedną
stronę.
Nic nie mówię, nic nie widać na
zewnątrz, ale w środku mnie nagle zapada głęboka noc.
Internet twierdzi, że to może być
afta i że czasem tak się zdarza, że z gorączką. Trzymam się tej wersji jak
pijany płota, choć dwa kolejne dni ze stanem podgorączkowym sprawiają, że
zagłębiam się coraz bardziej w ciemność. Leczymy Aftinem i – zgodnie z ludową
mądrością – moczem.
– A jeśli to… – wciąż plecie mi
coś w głowie i urywa w połowie myśli.
– Jeśli to potrwa dłużej, idziemy
do lekarza. – mówię do męża.
I nagle słyszę. Zza parawanu
ciemności, paniki, obaw, gdzieś spoza mnie:
– A gdzie ja w tym wszystkim
jestem Rut? Pamiętasz, że jestem? – pyta ktoś z dna mojej łódki. Zupełnie jak
wtedy kiedy pytał oszalałych ze strachu uczniów.
– Pewnie tak to już jest – myślę
Mu naprzeciw – że kiedy ktoś bardzo bliski umrze obok ciebie na raka, już przy
każdym dziwnym pryszczu będzie ci wywalało korki. Mam to tak głęboko wdrukowane
w siebie, że mimo upływu lat ( dziesięciu już) nie potrafię wypruć z wnętrza
siebie ani jednej ciemnej nitki tej tragedii.
Muszę się na to zgodzić i pokornie schodzić po ciemnych schodach do piwnicy by
włączać bezpieczniki. Za każdym razem kiedy je wywali.
Z drugiej strony tyle razy mi
pokazał, że czuwa.
O krok od katastrofy, w ostatniej chwili podtrzymywał
sekundę palcem, by jak kropla się nie stoczyła i nie przechyliła czary. Tyle
razy ratował, z tylu matni wywiódł, przez tyle ciemnych dolin bezpiecznie
przeprowadził. Na samo wspomnienie tych chwil powinny zapłonąć wszystkie lampy
w mieście. A nie płoną. Wystarczy mała ranka na języku dziecka, a wszystko
pokrywa mrok. Z ciemności wyrasta panika. Jest wyjątkowo cieniolubna.
Jak mała jest moja wiara. Gdzie On
w tym wszystkim jest? Zapominam o Nim zbyt łatwo.
Po dwóch dniach gorączka ustąpiła.
Ranka wygoiła się po kolejnych kilku.
Łódka znowu kołysze się spokojnie,
krople światła wyzłacają grzbiety fal. Siedzę na drewnianym dnie łajby i słucham:
– Gdzie ja jestem w twoim życiu
Rut? – pyta ktoś z łagodnym wyrzutem.
PS.
A wczoraj, pod koniec Wielkiej
Wyprawy nad Wielką Rzekę nagle padła Nusia. Zupełnie jakby ktoś w ciągu sekundy
brykającemu , radosnemu dziecku wyjął baterie. Zasnęła, a gdy się przebudziła
była rozpalona. Dziś na całego walczymy z chorobą. Tyle tylko, że moje serce
nie łopoce już, nie szaleje jak płótno żagla podczas sztormu.
Pamięta jeszcze …o jeden sztorm mądrzejsze.
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}
