chleba powszedniego

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Dłoń była zaskoczona.

Ciężar
rzeczy nadzwyczajny.

Przyzwyczaiła się , że pajda chleba waży tyle co nic. Ale
ten chleb to chleb swojski. Prawdziwy, a prawda to nie imitacja – ma swoją
wagę.

Żołądek też to poczuł. Dwie ciepłe
kromki posmarowane masłem wystarczyły, by zaspokoić głód.

Znowu zatęskniliśmy za takim
chlebem, choć nie jest tańszy ani łatwiejszy niż ten krojony z piekarni.

Trzeba o zakwas poprosić.

– A mam, mam. – mówi Krysia
zagadnięta w tej kwestii – ja cały czas piekę chleb. Mój mąż w ogóle nie chce
jeść tego kupczego.

– Bo wiesz… jakoś znowu nam się
zachciało takiego prawdziwego chleba.

– Pewnie, że przyniosę ci zakwas.
Mam drugi słoik w lodówce.

 

Ale jak już masz zakwas to nie
koniec drogi z chlebem.

Teraz trzeba pozostałe składniki
skompletować. Mąkę żytnią i otręby i siemię i ziarna przeróżne. Kiedy to
wszystko potem mieszasz w dużej misce pachnie żniwem, młockarnią, spichrzem,
młynem. Zapach, który był nieodłącznym zapachem lata spędzanego na wsi. Targasz
ciężkie snopy na polu, stoisz przy zakurzonym worku pełnym sypiącego się ziarna,
wchodzisz w chłodny półmrok drewnianego spichrza, pomagasz dziadkowi
przegarniać złote zboże żeby się nie zaparzyło, patrzysz jak babcia wysypuje na
stolnicę mąkę i zagniata ciasto na bułeczki.

Zakwas i letnia mąka sprawia, że
ciasto staje się ciepłe. Cieplejsze od ludzkiego ciała. Jakby nagle ożyło.

Wkładasz je do foremek,
wygładzasz.

Teraz będzie rosło, stawało się
chlebem. Musi dojrzeć. Jak wszystkie prawdziwe rzeczy, potrzebuje czasu, by
być. Jak miłość, jak życie, jak mądrość, jak piękno, jak my…

Nie ma tu żadnego pośpiechu.
Nerwowego rozdarcia foliowego worka, by dostać kromkę chleba.

Dwanaście godzin.

Tyle trwa młodość chleba.

Potem już tylko godzina.

I zapach pieczonego chleba zakrada
się we wszystkie zakamarki. Cały dom nim pachnie. Włosy, dłonie, skóra, firanki
w oknach…

 

Wiedziała to wszystko, a jednak
była zaskoczona jego ciężarem, gdy uniosła pierwszą kromkę chleba. 


Zapomniała 
już dłoń jaka jest waga rzeczy prawdziwych.



/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

O ruttka

Szczęśliwa żona od 25 lat, mama czwórki dzieci, w tym trójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny, malowanie i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *