Normal
0
21
false
false
false
MicrosoftInternetExplorer4
– Czy jest jakaś taka czynność
przy której czujesz, że naprawdę jesteś, że żyjesz? Taka, która nieustannie cię
pociąga, w której się spełniasz? – szepczę do mężulka w chwilę potem, gdy
stadko posnęło, ostatni maruder został odłączony od zasilania przy cysiu i
szczęśliwie dobiliśmy do portu o obiecującej nazwie Nocna Cisza.
– Ummm – wpada w mrukliwe
zastanowienie zagadnięty – Nie wiem. A ty? – odbija piłeczkę.
Ja?
Ja już mam gotową odpowiedź.
Napotkałam ją niedawno na moich
myślowych dróżkach i bardzo zdziwiona aż otwarłam usta.
– Pisanie. – odszeptuję,
opatulając się kołdrą aż po brodę.
– Aaa? Ale ja myślałem, że chodzi
ci o czynność bardziej spektakularną.
– Nie. Chodzi mi o zupełnie
zwyczajną czynność. Taką, którą lubisz robić, a jak akurat jej nie wykonujesz ,
to myślisz o tym kiedy w końcu będziesz mógł się do niej zabrać. A jak nie
możesz się zabrać, to czujesz niedosyt i głód… – rozpędzam się coraz bardziej.
Szeptane słowa stukocą w półmroku i ciszy zupełnie tak samo jak nocny pociąg,
którego to-tak-to,to-tak-to zatacza w uśpionej przestrzeni krąg o średnicy
wielu kilometrów.
Słowa, słowa, słowa.
Ubrać świat w słowa, zaprząc
słowa do karety uczuć, malować słowami napotkane obrazy, uchwycić w siatkę słów
płochliwe chwile, okiełznać dzikie konie słów, nadać słowom nowe sensy,
słowa stwarzać, stare słowa – życiu przywracać.
Przybiegają do mnie słowa,
przylatują jak stadka wróbli.
Świergocą.
Śnieg biały za oknem, a w ustach ciemna słodka czekolada.
Tylko Mikołaje nie śpią w noc dzisiejszą.
Skrzypienie desek podłogi i zapach mandarynek na rękach. To cię wydało.
Śnieg cicho uskarża się pod kołami samochodu.
Niebo jak z mlecznego szkła.
Nosisz zapach piernika we włosach.
Płomień świecy igra na nosku Dzieciątka.
Poparzyłaś ręce śniegiem.
Z każdego takiego stadka można
skrzesać opowieść długą.
Ale ja nie mam czasu.
Jestem dorosła.
Dorośli nie zajmują się
goło-słowiem.
– A sio!!! – odpędzam niesforne
słowa.
Odlatują na sekundę. Na
najbliższą gałąź.
Obserwują mnie swymi roześmianymi
oczkami. I zanim zdążę ręce włożyć w sprawy poważne, najpoważniejsze w świecie,
znów siedzą mi na ramieniu i kwilą:
Na zewnątrz biało, a w środku ciemna czekolada…
Mleczne szkło nieba rozcięte zmarszczkami gałązek…
Zapach piernika wplątał ci się we włosy..
Rut, pobaw się z nami.
I czasem… się bawię.
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}
