Normal
0
21
false
false
false
MicrosoftInternetExplorer4
Laurcia uczy się języka polskiego w sposób który można określić
jako systematyczno-chaotyczny.
Przyswaja sobie owszem zwroty z NKP, czyli: Niezbędnika Każdego Polaka. I są to zdania nader ważne typu:
Niunia cie.
Niunia nie cie.
Niunia boi
Niunia si
Oć, mamo, oć!!! – z charakterystycznym gestem przywoławczym.
Moja mama
Cie pić
Cie am.
Niunia cie pać.
Niunia cie cici.
Mamo, potamy. – Mamo, poczytamy ( zdecydowanie jedna z
bardziej ulubionych przyśpiewek dwulatka)
Mojeeee!!! – ze szczególnym uwzględnieniem wszystkiego:)
Z drugiej jednak strony maluszek z lubością skanuje i wkleja w swoją
pamięć operacyjną zwroty przypadkowe.
Bo czyż stwierdzeniem
pierwszej potrzeby jest zdanie:
Nie ma końcia!?
Choć – jeśli wziąć po uwagę kontekst, w którym zdanie się owo wykluło,
czyli dłuuugą chwilę, gdy tato hałaśliwie miksował ciasto na naleśniki – to
może i pierwszej. Dziecię po prostu nie zdzierżyło i celnie skwitowało .
Zwrot jest również pokrzepiający w kontekście spodziewanego
Armagedonu w grudniu tego roku:)
Spokojnie więc…
NIE MA KOŃCIA! – rzecze Laurcia.
Bez endu, bez endu – jakeśmy to słyszeli onegdaj w jednej z reklam.
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}
