Achillesowa broda

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

Nusia – jak już wielokrotnie wspominałam – znana jest ze
swego oślego uporu vel wytrwałości w dążeniu do celu.

Swego czasu pisałam jak pokonała nawet prawa genetyki i
nauczyła się zwijać język w rurkę.

Teraz namierzyła kolejny świetlisty cel – pływanie.

Przez cały ubiegły rok miała możliwość zdobycia tej
umiejętności, lecz- choć byliśmy nastawieni bardzo optymistycznie, bo Nusia nie
dość, że uparta to i bardzo sprawna- skończyło się na trzech wyjściach na
basen.

Nusia za nic nie chciała nawet zamoczyć pięt w wodzie. Nie
pomogły żadne znane metody ani z kategorii kija, ani z kategorii marchewki.
Uparła się, zalewała łzami i pięt wodą nie skalała.

– Ale dlaczego nie chcesz wejść? – wszczęliśmy dochodzenie –
Przecież na jeziorku wchodzisz aż po szyję.

– Bo tam nie widać dna, a tu widać. – padła zaskakująca
odpowiedź.

Niestety przez resztę roku szkolnego nie znaleźliśmy sposobu
na zakrycie dna w publicznym basenie.

Wakacje były okazją do odświeżenia znajomości z jeziorkiem.
I znowu Nusia śmigała w kółeczku, albo z samymi rękawkami. Pięty pływały i
brzuch pływał i szyja pływała, choć wyciągała się jak u łabędzia w obawie przed
zamoczeniem brody.

– Broda musi być pod wodą – tłumaczymy spokojnie technikę.

Ale broda do końca sezonu pozostała oporna na wszelkie
sugestie.

 

Tymczasem ochłodziło się i znowu jedyny kontakt z większą
wodą to brodzik podczas kąpieli.

Nusia i Laucia taplają się w nim co wieczór puszczając po
powierzchni plastikowe naczynka i ciurkając wodą.

Pewnego dnia wchodzę, by panny rusałki wyjąć z prywatnego
stawu i zastaję Nusię z żółtą miseczką przy brodzie. Miseczka jest pełna
wody,  broda pięknie się w niej maceruje.

– Co robisz? – pytam zdezorientowana.

– Przyzwyczajam brodę do wody żeby nauczyć się pływać.

 

Cała Nusia:) Ma patent na radzenie sobie ze słabościami. Achilles powinien przyjść do niej na wykłady.


O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *