pieśń o dzisiaj

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

 

Tą, która od kilku dniach zaglądała ciekawie z balkonu do
ciepłego wnętrza domu, zaprosiliśmy dziś do środka. Stanęła, otrząsnęła kilka
zielonych igiełek, rozprostowała gałązki, rozsiała ulotny aromat swoich perfum.

– Pod naszą choinką też będą prezenty? – zapytała Nusia.

– Nie, prezenty są tylko pod choinką u babci, bo tam jemy
wigilię. – odpowiadam.

– Eeee – nachmurza się pięciolatka – to po co stawiamy u nas
choinkę?

– Choinka nie jest tylko dla prezentów. Jest dla bombek,
żeby lampki zapalić, cieszyć się, poczuć zapach – tłumaczę.

– Ubierzmy ją dzisiaj. – kuszą dzieci, ale my jesteśmy
nieugięci.

Powiesiliśmy tylko kilka bombek, które już jakiś czas temu
przewałęsały się ze strychu, tylko srebrne cukierki i malutkie rajskie
jabłuszka, które kupiłyśmy dziś z Alą.

Reszta jutro. Takie przyjemności trzeba dozować. Delektować
się nimi, wydłużać, celebrować. A dziś sobota. Dużo innych zajęć. Pranie,
sprzątanie, zakupy, gotowanie.

– Zjedzmy trochę tego maku. – podpuszczam mężulka.

– Nie.

– A potem, z reszty upieczmy ciasto – drążę jak kropla
skałę.

– Nie, nie zjemy – odpowiada Miś i sięga po woreczek z
makiem – Nie możemy – dodaje biorąc do rąk nożyczki – to jest mak na święta, na
kutię – kończy swój wywód i rozcina opakowanie.

(Ta skała to chyba był wapień – tak szybko dał się wydrążyć:)

I już pół godziny później zapach pieczonego ciasta miesza
się uroczo z zapachem choinki.

Zawijam lalę Laurci w pieluszkę i kładę pod choinką.

– To będzie Pan Jezusek – obwieszczam zdziwionemu
maluszkowi, a ten zaraz wchodzi pod zielone gałązki, wyciąga Jezuska i tuląc z
całych sił do brzuszka kołysze się na boki.

-Aaaaa – śpiewa mu, a Jezusek wypada z pieluszki od nadmiaru
czułości.

Dusio mości sobie kocyk pod choinką.

– Już wiem jak czuje się prezent – dochodzi nas jego głos
spod zielonych gałązek.

– Ja też chcę. – zgłasza się Nusia i chwyciwszy poduszkę z
kanapy wchodzi pod drzewko z drugiej strony.

Ala jest na wigilii harcerskiej. Za oknem się ściemnia .

Siedzę przy grzejniku obok choinki, piję malinową herbatę,
chrupię paluszki, słucham Jedynki – podają przepis na drożdżowe ciasto, ponoć
rewelacyjny.

Srebrny cukierek kręci się obok jabłuszka.


Czujecie jak się zbliża?

Jest tuż, tuż.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *