Normal
0
21
false
false
false
MicrosoftInternetExplorer4
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}
– Co robi kapitan Wrona? – pyta jakiś redaktor grupkę dzieci,
licząc zapewne na odpowiedzi ściśle związane z lotnictwem cywilnym.
– Klei kotyliony!!! – wyrywa się przed szereg jakiś maluch:)
🙂 🙂 🙂
Niesamowite ciepłe uczucie zrodziło się wczoraj w moim
sercu, gdy zobaczyłam prezydenta i jego małżonkę otoczonych stadkiem dzieci,
jakichś dziennikarzy, kilku znanych ludzi, a wszyscy zaaferowani, pochyleni nad
stolikami, kolorowymi tasiemkami, stertami kolorowego papieru, z klejem i
nożyczkami w dłoniach produkowali biało-czerwone kotyliony na dzisiejsze
święto.
Szloch jak sztorm zerwał się w sercu.
Po raz pierwszy chyba w życiu dotarło do mnie, że Dzień
Niepodległości jest radosny.
Mimo wielu ofiar, mimo dziesiątek lat męczeństwa narodu,
mimo wielu kropli krwi, które wsiąkły w tę ziemię, mimo tysięcy polskich
grobowców rozsianych po całym świecie…
Mimo?
A może raczej: dzięki.
Dzięki temu nasze "dziś" jest świętem, gdy możemy się radować
z wolności i powiedzieć naszym dzieciom: „Cieszcie się, bo jesteśmy wolni”.
Dlatego robimy kotyliony i po obiedzie wybieramy się na
cmentarz położyć je obok zniczy palących się na grobach żołnierzy, powstańców i
więźniów obozów koncentracyjnych.
Cieszcie się i radujcie – powiemy – bo wasza ofiara nie
poszła na marne.
Słońce świeci, łopocą na domach biało-czerwone, cały naród
wrze za orzełkiem na piłkarskich koszulkach, a kapitan Wrona z prezydentem
kleją kotyliony:)
