grudka złota

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}




Dzisiaj do garnca wrzucam jedną grudkę złota – wiersz od Alwa.


 czasem jeszcze…

 

czasem jeszcze sen złoty,
w iskrach śniegu cały,
i w uśmiechów girlandach
zawieszony bliskich,
 słodki  mit koralowy
 przed różowym świtem,
 olśniony słońcem niskim
 o poranku wyśnię.

 z rzadka już diamentowe,
 nadzieją promienne
 myśli sączą w me serce
 energię radosną
 spełnień,  tak dotykalnych
 jak żurawie wiosną.

         Nieczęsto już schronienia
szukam
         w cieniu brzóz dalekich
         i nie sięgam po garniec
          pełen monet  złotych,

         sam kaleki,

          podobnych sobie
          też kalekich

  nawiedzał będę pewnie
  aż po życia kraniec.

 

Wiem jednak, że cichutko
od czasu do czasu
 zakradnę się,
gdzie brzoza miłości listowiem
chroni przed chłodem świata
ciepły szczebiot ptasi,
i cień wielki radości
rozlewa skromniutko
i smutek w sercach wielu
choć na chwilę gasi. 

 

Kiedy czytam te słowa wzruszam się, bo nie sądziłam, że tamto miejsce pod
brzozami i mój garniec może być czymś takim dla kogokolwiek.

I jednocześnie
jakiś wstyd czuję, bo to przecież Alw najzwyczajniejsza ja, najzwyczajniejsze
brzozy, najzwyczajniejszy garnek. Wszyscy jakoś jesteśmy kalecy, przerdzewiali, wpleceni w szarość i… tacy cenni i piękni jednocześnie.

wszyscy jesteśmy Alw mali i wielcy

może przez to więksi, gdy uznamy małość

walczymy z aniołem

choć nie przeciw niemu

by odejść jak Jakub –

pokonani zwycięzcy:

 

z wywichniętym biodrem

z podniesionym czołem

 

wszyscy jesteśmy garniec z ziemi dobyty

– przerdzewiały lecz cenny

pusty ale pełen

dobra które stać się może

i się stanie

 

wszyscy jesteśmy jak drachma zagubiona

smutna smutkiem szczeliny, w której przeleżała

lecz radość budząca temu, kto ją znalazł

 

wszyscy jesteśmy cieniem brzozy przedziwnym

który szarość z blaskiem

splata

w jeden warkocz

 

wszyscy jesteśmy anioły gipsowe

co im czas obtłukuje przyszarzałe skrzydła

a one samym tylko błękitnym spojrzeniem

podtrzymują spojenia kapliczkowych stropów

 

wszyscy jesteśmy Alw mali i wielcy

i o tyle wielcy, gdy uznamy małość

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *