cyrkowy afisz

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

Po tygodniach wielkiego sprintu dzieci z sukcesem zakończyły
rok szkolny. Ala z czerwonym paskiem. Boże, jak dawno nie miałam w ręku
takiego dokumentu, od matury chyba.

– Chyba już sobie wyrobiłam to co mamo mówiłaś. – komentuje z
uśmiechem.

– Markę dobrego ucznia – podpowiadam.

Tak, wiem to z własnego doświadczenia – jeśli od początku
pokażesz się jako ktoś solidny, ambitny i zdolny to potem jest łatwiej, a
opinia ciągnie się jeszcze dłuuugo za tobą i toruje drogę rodzeństwu.

U Lauci choroba ma się ku końcowi. Niestety, skończyło się
na zastrzykach, bo więdła nam już jak koperek na straganie. Stres nieprzespanych
nocy, strach, gdy nie można było zbić gorączki, bezsilność, pragnienie, by mnie
to dotknęło, a jej dało spokój… Ale już po wszystkim. Dziś był ostatni zastrzyk
i znów można głębiej odetchnąć.
Nóżka Nusi też rokuje coraz lepiej i różowieje jak młode prosiątko.

Mąż ze starszymi dziecmi pojechali na dwa dni do Nałęczowa i sanktuarium
w Wąwolnicy. Taka wycieczko-pielgrzymka, wypoczynkowo- dziękczynna. Mieliśmy
jechać wszyscy, ale po pierwsze – zastrzyki, po drugie – pogoda  taka, że niebezpiecznie nawet na podwórko
wyjść z maluchem.

Ksawerego przenoszą na inną parafię – taką, gdzie to wrony
zawracają. Niemiło, że głównie z powodu głupiej ludzkiej zazdrości o to, że
ludzie go lubią . W każdym słowie czuć jak czuje się zraniony. Oczy mu nawet
wyblakły i już nie są tak błękitne. Dobrze, że to tylko 40km. stąd. Będziemy
się odwiedzać.

 

To i jeszcze wiele, wiele sprawiło, że czuję się jak „pęknięty
balonik Prosiaczka”.

Osiągnęłam taki poziom znużenia, że do kościoła na
niedzielną mszę idę głównie po odpoczynek, że relaksem jest zmywanie garnka, a
rozwieszanie prania na balkonie – ekscytującą przygodą.

Muszę odpocząć.

Muszę odpocząć.

Muszę odpocząć.

Najlepiej daleko stąd.

Planujemy wyruszyć z naszym  objazdowym cyrkiem w trasę po Polsce
Południowej.

Jeżdżę sobie kursorem po komputerowej mapie, przemierzam
setki kilometrów jednym ruchem ręki, rozpracowuję logistycznie szukając
najlepszego wariantu. Trzeba wyznaczyć najlepszą drogę, najdogodniejsze „międzylądowania”
i najbardziej-odpowiadający-wszystkim termin.

A i tak najgorsze już za mną – pozytywnie zakończone
pertraktacje z mężulkiem:)

Strzeżcie się więc Mamuty z Kwiatowego Miasta !!! Cyrk przyjeżdża!!!

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *