światełka wróżki

 

No to teraz poszło już lawiną.

– Piękne – półgłosem rozmarzyła się Nusia siedząc na dywanie. Obok niej – rozciągnięty jak wąż – łańcuch nowych światełek na choinkę.

Dostałam je od Gosi na imieniny, bo – choć ja sama nigdy o tym nie pamiętam – wszyscy uparli się je obchodzić i od rana do nocy dostaję serdeczności, życzenia i prezenciki:)

Teraz Hania wpatruje się w małe drobinki o kolorze ciepłej bieli, jej szczupła twarz podświetlona od dołu wygląda jak liczko jakiejś wróżki. A drobinki jak krople rosy.

A potem zupełnie jak wróżka podrywa się i zaczyna przewieszać łańcuch na karniszu w wielkich drzwiach na taras.

– Żeby sąsiedzi zazdrościli – śmieje się pod nosem łobuzersko.

Najpierw bombki, potem kolędy, a teraz lampeczki.

„Niech jeszcze i to … niech jeszcze i to…” – jak mawiał Benedykt Koryczyński do cna zrezygnowany 🙂

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *