strojnie i nastrojowo

 

Wracamy od teściów z krótkiego wyjazdu. Autko sunie przez mroki szybko zapadającego zimowego wieczoru, gdy nagle dostaję dziwną wiadomość od syna, który już prawie od miesiąca nie odwiedzał domu, pogrążony w rwących odmętach sesji zaliczeniowo- egzaminacyjnej.

„Muszę kupić garnitur” – odczytuję z okienka smarfona.

– A co, ktoś się żeni? Będziesz drużbą? – pytam szybko.

– Nie – odpowiada – bez garnituru nie zdam egzaminu.

Zdumiona odczytuję na głos wieści siedzącemu za kierownicą mężulkowi.

– Dzwoń do niego – szybko decyduje mój luby.

Syn śmieje się w słuchawkę.

– Oj mamo – mówi – bo w poniedziałek mam egzamin i profesor ma taki system, że zdają tylko ci, co przyszli w ciemnych garniturach i w czerwonym krawacie.

– Co???

– Dobrze – ogarniam szybko swoje zdumienie, jak przystało na osobę, która już wiele przeszła i na dodatek od 20 lat pracuje w edukacji – Do której są sklepy?

– Do 21ej. – melduje syn.

( Nadmienię, że właśnie jest piątek, godzina 18ta:)

– Dzwoń szybko do Ali, niech się ubiera, jedź po nią i lećcie szukać tego garnituru.

Masz pieniądze na koncie?

– Mam.

I tak oto Alusia pomaga bratu. Biegają po sklepach z garniturami, ku uciesze i rozbawieniu sprzedawców tłumacząc im, że nie żadna nagła impreza, lecz egzamin z hydrauliki:) Takie wymagania ma profesor . Wiedza jest tu drugorzędna.

*  *  *

Tymczasem na zmianę z fotkami syna, który mierzy galowe stroje, dostaję mms- y od Julci. Znalazła wymarzoną suknię ślubną i wysyła z pytaniem czy mi się podoba.

Rozrzewnia się moje serce na widok ślicznej blondynki w zwiewnej kreacji.

– Jest ziszczeniem twoich marzeń. Kupuj. – odpisuję.

I oto wisi tu obok na wieszaku suknia Julii, a obok niej – wygrzebana przez moją mamę z czeluści szafy i zapomnienia – jej własna stara suknia.

Mierzymy obie. Potem wyjmuję moją.

Dwa pokolenia, pomiędzy którymi ja sama. Zamykają się nade mną jak klamra.

A ja gdzieś w środku całej tej historii. Malutki kamyczek, nad którym przepływa strumień czasu. Jest wartki, czysty, nie zatrzymuje się, pędzi dalej. Jestem tylko drobiną na jego drodze.

Nic nie znaczącą i tak istotną.

 

 

 

Ps. Hydraulika zdana. Garnitur był odpowiednio elegancki;)

 

 

2 thoughts on “strojnie i nastrojowo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *