Czy czujecie się dobrze sami ze sobą?
W samotności?
Ja bardzo.
Te chwile w ciągu dnia, nieliczne lecz jednak, sprawiają jakbym odżywała, jakby na nowo ze zdwojoną siłą tryskało źródło gdzieś głęboko ukryte. Bywa, że wśród zawieruchy i łoskotu życia codziennego je gubię. Bywa, że przywalone mnóstwem spraw, znika jak pod stertą kamieni.
Lecz wystarczy parę minut, godzina o poranku, nocna cisza, gdy leżę z zamkniętymi oczami zanurzona we śnie moich najbliższych i…znowu jest. Niezłomne, śpiewające źródło mojego życia.

Szybko odzyskuję nadwątlone siły, źródło wtłacza w moje żyły radość, wymywa z myśli gryzący piasek, przemywa oczy bym widziała jasno…
Lecz to moje źródło mogę odkryć tylko samotnie, w ciszy. To samotna wyprawa na kraniec mojego świata.
Tyle razy śpiewa we mnie werset psalmu: ” W Tobie są wszystkie me źródła” – jeden z najpiękniejszych i najbardziej ożywczych, jakie znam.

Tak bardzo potrzebuję tych złotych chwil u źródła, w samotności, gdzie już nie trzeba się modlić, bo każdy oddech i trzepot powieki jest modlitwą, a szmer krwi w żyłach – rozmową z Nim.

Bardzo lubię być sama ze sobą i potrzebuję tych chwil. Jest jeszcze ich ciągle za mało, ale przecież wiem, że i na to przyjdzie czas. Czasem gdy idę na później do pracy wprost delektuję się chwilami, gdy jestem w mieszkaniu prawie sama (mąż pracuje zdalnie na górze, więc nic nie słychać) Uwielbiam to. Dziś właśnie przed południem myślałam, że to cudowne, że doczekałam takich chwil 🙂 🙂
Właśnie w książce, którą teraz czytam znalazłam ciekawy fragment o samotności, że ludzie, którzy lubią być sami ze sobą, umieją potem budować dobre relacje z innymi. Ciekawa myśl. Umieszczę niedługo ten fragment w jakimś znaczku:)
Dobrego dnia🌺 i wszystkiego naj z okazji święta Edukacji Narodowej☀️