Za rzadko przypominam sobie o moim Aniele Stróżu. Gdy sobie przypomnę raz na kilka dni, hurtem polecam mu wiele spraw.
Ale to zupełnie nie po przyjacielsku jest.
Więc postanowiłam zrobić sobie przypominajkę i namalować ikonę Anioła Stróża.
Łatwiej jest pamiętać o tym, co widzialne.
Dlatego potrzebujemy wizerunków.

Malowanie złotem w złocistym blasku złotej jesieni.
A przy okazji zrobiłam prezent mojemu niewidzialnemu przyjacielowi z okazji jego święta:)

Myślę, że po stronie wieczności też lubi się prezenty! Przedwczoraj zrobiłam drobny Teresie, mojej Przyjaciółce.
A ikony to faktycznie okna…
Tej od Dzieciątka Jezus czy Wielkiej?
Solenizantce (jeśli takie określenie pasuje), czyli „małej” Teresie. Z Wielką się dotąd bliżej nie zapoznałam…
Kwiatuszkowi:)